środa, 2 grudnia 2020

Bezgluten

Dzień dobry!

Miło mi Cię widzieć po tak długiej przerwie. Nie sądziłam, że jeszcze tu wrócę, jednak coś mnie tutaj ciągnie. Widzę też, że moje posty nadal są wyświetlane – niezmiernie mi miło.

U nas wiele się dzieje. Teraz zaczynamy walkę z glutenem.

Zauważyliśmy, że nasza natka ma problemy z przyswojeniem białka mleka – zrezygnowaliśmy więc z nabiału (od czasu do czasu wprowadzamy, ale w znikomych ilościach). Aleee jakby tego było mało możliwe, że i gluten trzeba będzie odstawić. 


Jak do tego doszło?!

Zauważamy, że skóra naszej pociechy nie jest gładka. Występuje na niej blada wysypka. Ten stan jest długotrwały. Wczoraj jednakże na twarzy gagadka pojawiło się plamisko (3 raz od jakiegoś czasu). Jest szorstkie w dotyku i zaróżowione. Gdybamy sobie na razie pod nochalami, że to gluten, bądź też nie... Dlatego pora na testy. Odstawianie pora zacząć (wyjdzie to nam na dobre).


Trzymaj kciuki!

Pozdrawiam, Agnieszka

piątek, 29 września 2017

Witaj wędrowcze :)

Dawno mnie tu nie było, prawda? Nogi poniosły mnie w świat Instagrama. Dlaczego? Bo jestem mamą bez ciągłego dostępu do laptopa. Niestety, nie znalazłam aplikacji, która by wspierała bloggera - a szkoda. Teraz możesz spotkać mnie tutaj: nesblaszczyk
I nie tup na mnie nogą, nie rzucaj piorunami. Długo zanosiłam się z tą decyzją i wierzę, że jest dla mnie na ten czas najlepsza.

PS: Nie wykluczam powrotu do takiej formy blogowania, bo jedyną stałą rzeczą w życiu jest przecież zmiana. Prawda?

Pozdrawiam, Agnieszka

środa, 19 lipca 2017

Nie, mamo! Nie, tato!

Z czym się rodzic 27-miesięczniaka zmagać musi? Z całą pewnością i zdecydowaniem muszę przyznać, że taki cudek ma bardzo zmienne nastroje. Zmieniają się one częściej niż kobiecie w okresie ciąży czy menstruacji 😄 Raz Tata jest najlepszy a raz Mama.

Otwórz mi tato paczkę biszkoptów, albo nie... Ty mi mamo otwórz... Hm czekajcie, zrobię to sama! 

Tata i Małolata
Nasza Tośka ma nieskończone pokłady energii: biega, skacze i śpiewa ile wlezie. Uwielbia komentować otaczający świat i decydować o tym, co w danym momencie mamy wspólnie oglądać. Ma opory przed kąpielami, ale po długich namowach udaje się nam wykonać misję (niejednokrotnie przygotowujemy się jak na misję na Marsa). Zęby za to myje bez dłuższego namawiania. Jest chodzącą indywidualnością, co lubi podkreślać na każdym kroku. Lubuje się w przeprowadzaniu na nas testów wszelakiej maści, a przy tym jest niezmiernie urocza i wesoła. Ubrania dobiera do siebie bezbłędnie, a jako że ma buty na rzepy ich ubieraniem zajmuje się sama (pomijając chwile słabości, gdy chce by zrobiło to któreś z nas). Staramy się Tośki nie wyręczać, a wręcz zachęcamy ją serdecznie do partycypowania w domowych obowiązkach. Ona wypełnia je z uśmiechem na twarzy (oby jak najdłużej). Jesteśmy z małolaty niezmiernie dumni, bo już od dłuższego czasu jasno komunikuje swoje potrzeby fizjologiczne (rzadko zdarzają się wyjątki od reguły), wybierając nakładkę na toaletę a nie nocnik. Nie panuje jeszcze nad potrzebami występującymi podczas snu. Niepokoi nas jednak jedna ze stópek Tosi – źle ją stawia. W żłobku fizjoterapeutka przygotuje personalny plan ćwiczeń, jednakże nie obędzie się bez konsultacji ortopedycznej – trzymajcie kciuki.


W żłobku Tośka ma okazję korzystania z zajęć dodatkowych. Są to m.in. lekcje języka angielskiego. Ostatnio zdumiałam, gdy podała mi niebieską kredkę mówiąc "blu". Jakaż byłam (i jestem) z niej dumna!

Jeśli chodzi o zdrowie, to teraz jest znacznie lepiej. Widać, że wzmocnił jej się organizm, co sprawia nam ogromną ulgę. Niestety nie miała ostatniego ze szczepień z naszego 6-paka (6 w 1), bo czekaliśmy aż będzie w pełni sił. Teraz nadeszła pora, by umówić się na wizytę szczepienną połączoną z bilansem dwulatka.

Muszę przyznać, że mamy baaardzo grzeczne dziecko 🙌
Pozdrawiam, Agnieszka

piątek, 26 maja 2017

Katar u dziecka – zmora rodzica

Antonina jest cudnym, pogodnym dzieckiem, jednak gdy dopada ją choroba staje się marudna, niezdecydowana, niezadowolona. A jak wiadomo – szczęśliwe dziecko, to szczęśliwy rodzic. Cała historia zaczyna się od żłobka...

Oboje z Filipem pracujemy – ciężko i w pocie czoła ;) – więc posyłamy naszą latorośl do żłobka. Żłobek jest pomocną instytucją. Małolata wynosi stamtąd wiele przydatnych umiejętności, uczy się komunikacji, socjalizuje się. Oprócz powyższych wynosi również – zbyt często – "gluty po kolana". Nie możemy sobie pozwolić na ciągłe nieobecności w pracy, bo wtedy świat się wali. Staramy się temu zapobiegać, a jak to nam się nie udaje – podejmujemy walkę – skuteczną.


Jak sobie z tym radzić? Jeśli rozmowy z personelem i innymi rodzicami nie przynoszą skutków, aplikujemy w młodą witaminy. Stosujemy się do zaleceń naszego lekarza, ale ponadto podajemy Tosi przede wszystkim kompleks witamin w syropie o obłędnym smaku, Echinasal, witaminę C, tran, herbatę z liści malin albo sok z malin – na ciepło. Skuteczne okazują się inhalacje solą fizjologiczną i aromaterapia.

W czym pomaga nam aromaterapia i jak to ugryźć? Aromaterapia okazuje się remedium w przypadku zatkanego nosa. Dzięki niej małolata śpi spokojnie – ku naszej uciesze – i nie "charczy" jak zardzewiały Fiat. Co pomaga nam udrożnić drogi oddechowe? Połączenie oleju kokosowego z olejkiem eterycznym z drzewa herbacianego / pichtowym / eukaliptusa czy też amolem.

W skrócie:
witamina C – wspomaga odporność organizmu, powinno się ją stosować (albo spożywać produkty o wysokiej jej zawartości) w celach zapobiegawczych / profilaktycznych;
Echinasal – wspomagający odporność preparat roślinny na bazie wyciągu z liścia babki lancetowatej, ziela grindelli, owoców róży, wyciąg z ziela tymianku i jeżówki purpurowej; jest środkiem profilaktycznym w okresach zmniejszonej odporności oraz pomocniczym – w łagodnych stanach zapalnych górnych dróg oddechowych z objawami kaszlu, np. w przebiegu przeziębienia;
herbata z liści malin – napar z liści malin ma działanie ściągające, przeciwzapalne i przeciwbakteryjne; łagodzi stany zapalne jamy ustnej i gardła, ma także działanie przeciwgorączkowe; liście malin zmniejszają biegunkę, hamują rozwój bakterii w jelitach,
malina – tej roślinie powinno się poświęcić osobny post – wskazane jest jej stosowanie przy przeziębieniach, gorączce, chorobach zakaźnych, zaburzeniach trawiennych, skąpomoczu, biegunce, nieżycie żołądka i jelit;
olejek z drzewa herbacianego – o niesamowitych właściwościach tego olejku pisałam już dwa lata temu, zachęcam do lektury (klik);
tran – cenne źródło niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych, bogaty w składniki o właściwościach antybiotycznych; działa odżywczo na organizm, przeciwzapalnie i przeciwbakteryjnie, wzmacnia ogólnie (fizycznie i psychicznie), pobudza procesy regeneracji tkanek.

Ponadto:
olejek melisowy, herbaciany, olejek cedrowy, cyprysowy i pichtowy hamują rozwój wirusów i bakterii. Olejek melisowy i cedrowy działają antywirusowo (działanie poparte badaniami).


Pozdrawiam, Agnieszka

środa, 24 maja 2017

Dwulatek

Jako to jest z dwulatkiem? Dwulatek to ciekawa persona. Ma swoje chcenia i niechcenia. Mówią, że "Dwuletnie dziecko jest trudne.", ale nie mogę tego potwierdzić. Stawianie na swoim, weryfikowanie granic, ciekawość świata - to nie są złe cechy. Mogą się one okazać niewygodne, gdy dręczy nas zmęczenie, albo brak czasu, wszak - jako dorośli - mamy baaardzo napięty grafik, a niekiedy zszargane nerwy. Tak naprawdę taka osóbka daje nam wiele dobrego, przede wszystkim ciepło, miłość. Dzięki młodej osobie przeżywamy rzeczy na nowo, pracujemy nad cechami charakteru i cierpliwością... A dodatkowo uczymy się planowania. Te cechy okazują się bardzo przydatne w pracy. Ale granty! :)



Pozdrawiam, Agnieszka

niedziela, 23 kwietnia 2017

Kameleon

Wg słownika języka polskiego: 
wizerunek
1. «czyjaś podobizna na rysunku, obrazie, zdjęciu itp.»
2. «sposób, w jaki dana osoba lub rzecz jest postrzegana i przedstawiana»


Wizerunek podlega wartościowaniu, bowiem wizerunek może być pozytywny albo negatywny; mdły albo wyrazisty; agresywny lub nieinwazyjny.
Osoba o pozytywnym wizerunku budzi zaufanie, zyskuje sympatię odbiorców, łatwiej jest jej nakłonić swoich sympatyków do podejmowania określonych działań dla realizacji wskazanych celów. Natomiast osoba o negatywnym wizerunku budzi niepokój, chęć odwetu, wywołuje w odbiorcach postawę roszczeniową, prowokuje do próby sił i ataku. (...) 
Wizerunek to zespół informacji na temat osoby, instytucji, firmy lub innego podmiotu; informacji dostarczanych przez podmiot na swój temat w sposób bardziej lub mniej świadomy. Wizerunek to jest to, co inni o nas myślą, co inni o nas sądzą, co inni o nas wiedzą.
Każdy z nas, pozostając w jakiejkolwiek relacji z innymi ludźmi, dostarcza im informacji na swój temat, a czyni to za pomocą słów oraz czyni to niewerbalnie. Oznacza to, że chcemy tego, czy nie – nie możemy nie komunikować na swój temat. Ludzie zaś, komunikując się z nami, informacje te odbierają i na tej podstawie tworzą sobie nasz obraz w swoich oczach.
Nie chodzi tu o to, czy jest ważne dla nas to, co inni o nas myślą, jak inni nas spostrzegają, co o nas wiedzą? Chodzi o to, że bez względu na to, czy chcemy tego, czy nie chcemy – pozostawiamy ślad w myślach, w emocjach i w pamięci ludzi, z którymi się kontaktujemy. Chcemy tego, czy nie - w kontakcie z drugim człowiekiem przede wszystkim najpierw sprzedajemy siebie, swoją twarz, swoje imię i nazwisko. Na ogół chcielibyśmy, aby nasza twarz, nasze nazwisko było utożsamiane z pozytywnym obrazem naszej osoby w oczach innych. Zatem bardziej lub mniej świadomie próbujemy mieć wpływ na nasz wizerunek, bardziej lub mniej świadomie ten wizerunek kreujemy. Wizerunek najczęściej utożsamiany bywa wyłącznie z wyglądem zewnętrznym osoby – jest to mocno zawężone rozumienie wizerunku, nie oddające w pełni jego wagi i znaczenia, szczególnie w relacjach biznesowych i politycznych. Na pojęcie wizerunku składa się: image, zachowanie i maniery, umiejętności interpersonalne osoby w zakresie nawiązywania kontaktów, budowania i utrzymywania relacji z ludźmi oraz umiejętności sprawnego komunikowania się z nimi, a także nasze kwalifikacje, umiejętności zawodowe i doświadczenie.
  
- Grażyna Białopiotrowicz
Czynniki wpływające na postrzeganie:
1. fizyczność/kreacja
„Jak cię widzą tak cię piszą”. Z tej ponadczasowej rady korzystają wszyscy, począwszy od nas codziennie dokonujących porannych „obrządków”, po firmy starannie dobierające logotyp czy oprawę marketingową dla prowadzonej działalności. Jako przykłady mogą posłużyć również postacie ze świata polityki, które pojawiając się na scenie politycznej diametralnie zmieniały swój wygląd. Wszystko po to aby mieć lepszy odbiór w społeczeństwie.
2. zachowanie/działalność
Dobrej jakości produkty i usługi, wysokie kompetencje to determinanty dobrego wizerunku przedsiębiorstwa czy pracownika. Postawa adekwatna do roli społecznej, rodzinnej to baza dobrego postrzegania jako matki, ojca czy obywatela. To również relacje z innymi uczestnikami środowiska, w którym funkcjonujemy.
3. poglądy/misja
Głoszone opinie, wyznawane idee pokazują kim jesteśmy, jaki mamy światopogląd. To również wyraz przynależności do określonej grupy społecznej czy sympatyzowania z konkretną opcją polityczną. W przypadku przedsiębiorstwa mowa o misji, jaką przyjmuje przedsiębiorstwo w swoim funkcjonowaniu, ideach które popiera oraz inicjatywach społecznych, w które się angażuje. 

Ja - jak to ja - postanowiłam ponownie zmienić swój image. Ciemne włosy komplementują moją urodę, podkreślając kolor oczu. Wyglądam w nich elegancko, poważnie, ale też mniej "dostępnie" (bitch face).


Z blondem bywa u mnie różnie. Bardzo go lubię, ale czasem mam wrażenie, że wtedy ludzie nie biorą mnie na poważnie. Przeżywam teraz miłość do blondu. Mam wrażenie, że lepiej współgra z moim charakterem. Co będzie jutro? Czas pokaże. Zmiany są potrzebne. Lubię zabawy wizerunkiem. To moja pasja. Od zawsze wiedziałam, co komu bardziej pasuje. Lubię doradzać innym w tej kwestii (Filip coś o tym wie ;)).



PS: Obecnie mam włosy w kolorze szarym... :)
Pozdrawiam, Agnieszka

Smutne dzieci stylowych rodziców

Uwaga! Temat może budzić kontrowersje. Czytasz na własną odpowiedzialność.

Ostatnio z każdego rogu internetowych czeluści łypie na mnie okiem wystylizowane wnętrze pokoju dziecięcego - istna kalka z magazynu dekoratorskiego. Często odnoszę wrażenie, że to jedno i to samo wnętrze w różnych mieszkaniach i domach...

- Mamo, powieś mój obrazek na ścianie.
- Powieszę, jak namalujesz obrazek kredkami pastelowymi, tj.: pastelowy róż, błękit, mięta i szarość. To bardzo modne kolory, idealnie wpasują się w to nasze cudowne wnętrze.

Powyższy dialog, mimo iż trochę przerysowany, idealnie opisuje podejście niektórych mam - nie obraź się jeśli też zwracasz uwagę na styl wnętrza - każdy na to zwraca uwagę, ale... Trzeba mieć na uwadze, że w tym pokoju mieszka Twoje dziecko. To ono musi się czuć dobrze. Pokój ma stymulować dziecko, a nie wyglądać jak muzeum.

Pamiętasz kolory, które dobrze wpływają na rozwój widzenia niemowlaka? Weź pod uwagę takie aspekty. Chcesz, żeby Twoje dziecko było zadowolone z siebie i nabrało pewności, która pomoże mu w przyszłości? Wspieraj dziecko w tym. Wieszaj jego dzieła, nawet wtedy, gdy nie pasują do Twoich założeń dekoratorskich.


Pozdrawiam, Agnieszka

niedziela, 22 maja 2016

Mama w pracy

Dziękuję za trzymanie za mnie kciuków. Znalazłam pracę, ale nie przez portal, o którym wcześniej wspominałam. Nie jest to też praca zdalna. Jak więc sobie poradziłam z dzieckiem, które jest jeszcze karmione piersią? 

Bałam się momentu, w którym będę musiała rozpocząć pracę zarobkową z dala od domu oraz dziecka. Zupełnie niepotrzebnie. Kiedy przestałam się stresować i zaczęłam z optymizmem patrzeć na poszukiwanie ciekawego zajęcia dla siebie, Tosia sama zaczęła proces odcycowania. Karmię ją piersią już tylko trzy razy: przed wyjściem do pracy, po przyjściu z pracy oraz przed snem, ale w tym ostatnim przypadku - po wypiciu przez nią kaszki. Jestem z niej taka dumna! Nie miałam też żadnych telefonów z wołaniem o pomoc. Antonina nie miała problemu z rozłąką.


I co teraz? Aktualnie intensywnie myślimy nad znalezieniem optymalnego wyjścia z sytuacji. Opiekunka? Żłobek? Wszystko ma swoje plusy i minusy. Te drugie nas przerażają. Nie mamy też nikogo pod ręką, komu można byłoby powierzyć ten nasz skarb. Jakieś rady?

Pozdrawiam,
Agnieszka

wtorek, 12 kwietnia 2016

Pierwszy level osiągnięty

Dziewiątego kwietnia nasza łobuziara ukończyła pierwszy rok życia. Ku naszemu zdziwieniu ten czas upłynął jak z bicza strzelił. Wiem,wiem... Uprzedzano nas. Przygotowywałam się na to dziewięć miesięcy, ale jak widać nieskutecznie.


Przez ten czas Antonina zdobywała coraz więcej nowych umiejętności. Starała się nas naśladować i przyznam, że idzie jej rewelacyjnie. Serce swego ojca zdobyła będąc jeszcze u mnie w brzuchu, a teraz uczy sie to wykorzystywać jak najlepiej.


Czasem traci cierpliwość, ale się nie poddaje, bo wie, że prędzej czy pózniej musi się udać.

 

Uwielbia pluszowe misie i zwierzęta. Nasz kot wykazuje się ogromną cierpliwością do czułości, które okazuje mu małolata.



W wózku posiedzi, ale już nie tak chętnie jak kiedyś. Teraz obudził się w niej instynkt odkrywcy włóczykija. Pomagamy jej w tych odkryciach.


Nocnik na razie jest jej wrogiem. Nie lubi na nim siedzieć. Nie zmuszamy. Nadal używamy pieluch wielorazowych, jadnak już w większym rozmiarze. W końcu to już duża pannica jest :)


Wracam do czytania książek mojej córce. Pozdrawiam,
Agnieszka

środa, 6 kwietnia 2016

Co po macierzyńskim?

Dzisiaj kończy mi się urlop macierzyński. I co teraz? Jestem bezrobotna, karmię piersią... Zaczęłam już nawet ze stresu obgryzać paznokcie. Najlepszym rozwiązaniem dla mnie byłaby praca zdalna. Już kiedyś podejmowałam się takich zajęć, ale wtedy nie byłam matką i nie miałam kredytu na głowie.

Jak znaleźć pracodawcę, który nie wymaga od ciebie statusu studenta czy też osoby niepełnosprawnej, godziwie płaci i obdarzy Cię zaufaniem? Ostatnio prześledziłam wiele ogłoszeń. Znalazłam nawet kilka ciekawych ofert, ale nie dla mnie (na chwilę obecną). Wszystkie one wymagały dojazdu. Zauważyłam też bardzo ciekawą rzecz - większość pracodawców wymaga teraz od pracowników posiadania czynnego prawa jazdy kategorii B - ot tak na wszelki wypadek. Moje jest "nieczynne". Musiałabym udać się do lekarza okulisty zbadać wzrok i odnowić dokument, a to dłuższa wyprawa... Na szczęście znalazłam ciekawą stronę internetową Mamo Pracuj, na której można znaleźć oferty pracy skrojone specjalnie dla matek.  Bardzo przydatna strona. Mam nadzieję, że z jej pomocą znajdę coś dla siebie.

Trzymajcie kciuki!

czwartek, 25 lutego 2016

Z metką czy bez?

Ogromne logo na torebce wydziera mi się prosto w twarz. Patrzę na nią ze spokojem. Nie ma w niej nic nadzwyczajnego, torebka jak torebka. Odnoszę wrażenie, że jest brzydsza od mojej, na której próżno szukać logo znanej, ubóstwianej marki.


Spacerując po mieście widuję wiele kobiet z torbami krzyczącymi "jestem droga", "płacisz za sygnaturę znanego projektanta", "jestem z najwyższej półki", "jestem hitem sezonu", "jestem modna", "jestem pożądana". Nie ma w nich nic unikalnego, często też nie są wcale trwalsze od wyrobów rodzimych, małych firm kaletniczych. I tak sobie myślę, że wolę te drugie. Przecież pan Staś wkłada w swoją pracę całe swoje serce. Tworzy, bo kocha swoją pracę, tworzy by utrzymać rodzinę. I - na szczęście - nie naklei mi na torbę krzyczącego logo.


Logo nie dodaje punktów do inteligencji, nie sprawi, że ludzie będą Cię bardziej cenili, a jeśli tak się stanie, to warto się zastanowić, z jakiego pokroju ludźmi masz do czynienia i czy warto takim imponować. Wystarczą dwa zera za cyfrą, by mieć porządną torebkę. Jakość nie poprawi się wraz ze wzrostem ilości zer w cenie.


Pozdrawiam,
Agnieszka

wtorek, 23 lutego 2016

Dwie zasady, jak dobrać biustonosz do bluzki

Gdy za rogiem czai się wiosna, warto przyjrzeć się swojej szafie. Często nie zdajemy sobie sprawy z tego, że bielizna jest bardzo ważną częścią ubioru. Może nam pomóc, ale też zaszkodzić. Dziś skupię się na czerni i bieli.

Wydawać by się mogło, że to żaden problem. Kobiety tych czasów są świadome jak dobierać idealny rozmiar bielizny, a przynajmniej wiedzą, że jak będą miały z tym problem, to brafiterka zawsze okaże się pomocna. Ale co z kolorem biustonosza. Jaki biustonosz dobrać do czarnej koszulki, a jaki do białej? To już nie jest takie oczywiste, jakby się mogło wydawać.

Jaki stanik założyć pod czarny t-shit?
Odpowiedź jest prosta - czarny. Nie zakładajmy bielizny beżowej, białej czy kolorowej, gdyż będzie się odznaczała. Szczególnie uwidacznia się to na fotografiach (można prześledzić sobie zdjęcia gwiazd i ich modowych wpadek).

na tak - góra zdjęcia, na nie - dół

A co w przypadku białej koszulki?
Pod białą bluzkę czy t-shirt zakładamy zawsze beżową, cielistą bieliznę. W innym wypadku biustonosz będzie raził wszystkich po oczach. Biały biustonosz pod białą bluzką zawsze będzie widoczny, a nam przecież zależy na elegancji. Prawda? Nawet na co dzień.

na tak - góra zdjęcia, na nie - dół

Mam nadzieję, że te podpowiedzi okażą się przydatne.
Pozdrawiam,
Agnieszka


niedziela, 14 lutego 2016

Czy szczęście jest mierzalne?

Oczywiście! Szczęście da się zmierzyć, ale nie jest to takie łatwe, bo wierzga przeokrutnie. Nasze szczęście mierzy 70 cm i waży 8020g. Jest drobniutka, dlatego mieści się jeszcze w swoje ubranka w rozmiarze 68 :)! Jak jeszcze nazywamy nasze szczęście? Cudek. Tak, cudek, bo nasza córka taka właśnie jest. Wiem, że każdy rodzic tak właśnie mówi o swoim dziecku. To miłość stoi za tym wszystkim. Życzę każdemu rodzicowi tak wspaniałego, pogodnego, grzecznego, zabawnego, cierpliwego, upartego i charakternego dziecka, a każdemu dziecku życzę rodziców, którzy wspierają i kochają bezgranicznie.


Buziaki,
Agnieszka


wtorek, 2 lutego 2016

Wieczorne przemyślenia

Bycie rodzicem niesie ze sobą wielką odpowiedzialność. Kształtujemy bowiem małą istotkę, która chłonie wszystko niczym gąbka. Dziecko jest bardzo dobrym obserwatorem. Naśladuje osoby z otoczenia, dlatego nie samym słowem wychowujemy, ale i czynem. Jeśli mówimy dziecko, że nie wolno pod żadnym pozorem przebiegać przez ulicę w nieoznakowanym miejscu albo na czerwonym świetle, a następnie w pośpiechu - nie zastanawiając się nad tym - sami łamiemy ten zakaz, dajemy dziecku przykład. Jeśli chcesz, żeby dziecko było uprzejme - bądź takim człowiekiem. Jeśli chcesz, by dziecko się dzieliło - dziel się. Jeśli chcesz, żeby zdobywało wiedzę - daj mu przykład. Wiem, że często opadamy z sił i wolimy polec na kanapie przed telewizorem, ale to nam nie pomoże. Telewizja nas zmęczy jeszcze bardziej, ogłupi, pokaże klęski lokalne i globalne, popsuje humor, a dziecko usiądzie obok i będzie się w nią wpatrywało jak w malowany obrazek. Mamy w domu telewizor, ale nie mamy wykupionych pakietów tv. Oglądamy wieczorne wiadomości do porannej kawy, wybieramy filmy, które są warte uwagi, puszczamy różne utwory muzyczne.

Antosia jest bardzo muzykalnym dzieckiem. Chciałabym, aby dalej tak podrygiwała w rytm muzyki, więc i ja daję się jej porwać. Gdy zmęczenie daje mi w kość, idę do kuchni po coś do picia i oczyszczam swój umysł z nieprzyjemnych myśli i nerwów. Głęboko oddycham. Uśmiech córki rozpromieni nawet najbardziej ponurą twarz. Daje mi siłę i kopa do działania.

Dziecko daje nam powód do mobilizacji - do bycia lepszą wersją siebie. Daje kopa do samorozwoju, do pracy nad charakterem. Uczy nas cierpliwości. Tosia jeszcze nie mówi, to że popłacze, to oznaka że jest jej źle. Może coś ją boli, uwiera, a może to głód albo zmęczenie? Dziecko uczy obserwacji, uczy nas też odpoczynku. Odpoczywam, gdy dziecko usypia w mych ramionach. Nie zajmuję się w tym czasie niczym innym. Koncentruję się na naszym skarbie - naszym dziecku.

Jestem rodzicem. Jestem odpowiedzialna. #mama #rodzic #rodzicielstwo #macierzyństwo #tata

Pozdrawiam,
Agnieszka

piątek, 29 stycznia 2016

9 miesięcy i 20 dni

Antonina z dnia na dzień dorośleje. Jej wzrok się zmienia. Zawsze była skupiona, ale teraz w jej wzroku widać, że coraz więcej rozumie i pragnie się uczyć. Niedawno miała okazję spotkać się z ciut młodszym od siebie dzieckiem i co zaobserwowałam? Nasze dziecko chyba nie umie się dzielić, bo zaraz wyciągała dłoń po swoją zabawkę, ale na siłę nie wyrywała jej maluchowi. Zastanawiam się jak to dalej będzie.


Wczoraj próbowała sama się podnieść. Przyjęła pozycję małej joginki :D, czyli pozycja psa z głową w dół. Wcześniej wspominałam o raczkowaniu. Otóż nasze dziecko nie raczkuje. Ona czołga się jak żołnierz. Po części jest to spowodowane brakiem dywanów i wykładzin. Bardzo ładnie radzi sobie z chodzeniem z asekuracją, stawiając nogę za nogą omija zgrabnie przeszkody. Czasem udaje jej się chwilę stać samodzielnie. Kolejną czynnością, którą robi nagminnie, gdy tylko usłyszy jakiś rytm, jest podrygiwanie :D Pięknie wychodzi jej ten rytmiczny taniec!

A jak u nas wygląda sprawa karmienia?


Tośka nadal pije mleko z piersi. Ale to nie wszystko. O 15:00 przyjmuje stały posiłek - obiad. W ciągu dnia pije wodę bądź też soki 100% oraz wcina różne smakołyki jak np. jabłko, banana. Ostatnio zmiksowałam jej jajko.
Wczoraj pierwszy raz próbowała rodzynek. Jej mina była obłędna :)


Pozdrawiam,
Agnieszka

wtorek, 19 stycznia 2016

Co się stało? Co się dzieje?

Zastanawiacie się gdzie zniknęliśmy? Otóż biegam z jednego końca mieszkania do drugiego, by Antośka nie wsadziła do buzi jakiegoś niezidentyfikowanego przedmiotu. Ja jako miłośniczka papieru itp. mam się czego obawiać. Papier ginie w mgnieniu oka w ustach naszego dziewięciomiesięczniaka. Tośka się czołga w zawrotnym tempie (musimy kupić antypoślizgowe skarpety/rajstopy), zaczyna też wstawać. Żywo okazuje swoje niezadowolenie, gdy próbujemy zmieniać jej pieluchę. Dlaczego? Głównie dlatego, że już nie chce leżeć. Chciałaby się wspinać, biegać, poznawać. Gdy chciała zapoznać się z przyprawami w kuchni, musiałam ujarzmiać bestię i opanować armagedon.

Mały podróżnik

Filip i stół :D

Filip odnawia meble po Babci. Dzięki niemu mamy już ławę (przez jakiś czas mieliśmy pudło i dechę :D design na wysokim poziomie). Tapiceruje i odnawia krzesła. Wygląda to obłędnie!

Domowy tapicer <3

Widok mamy uroczy

Opowieść wigilijna

Gotuj z Tośką

Mamo, tak wszystko powinno leżeć


PS: Jeśli masz konto na Instagramie, to zapraszam do nas: mrsblaszczyk
Pozdrawiam,
Agnieszka

poniedziałek, 28 grudnia 2015

Ja + Ty = Ja i Ty

Święta popchnęły mnie do refleksji dotyczącej związków. Żyjemy w czasach, w których związki rozpadają się w zastraszającym tempie. Ludzie przestają dbać o relacje.

Ja + Ty = Ja i Ty. To nie jest 50% + 50%. Każde z nas jest całością. Każde z nas to 100%. 100% + 100% może dać nawet 1000%! Nie jesteśmy połówkami jabłek. Jesteśmy całymi owocami. Musimy pamiętać o tym, że partner jest odrębną jednostką. Może pchnąć nas, byśmy byli lepszymi wersjami siebie, ale gdy próbuje nas zmienić, to znaczy, że nas nie akceptuje. Brak akceptacji niszczy związek. Żeby pokochać kogoś takim jaki jest, musimy najpierw pokochać siebie. Kiedy będziesz siebie kochać, nie będziesz tolerować żadnego nadużycia względem Twojej osoby. Miłość, to nie stawianie warunków drugiej osobie.

Żeby się starzeć razem, trzeba się starać osobno.

Podejmij wysiłek
Dbaj o siebie. Wielokrotnie obserwuje się ludzi, którzy na początku znajomości stroją się w kolorowe piórka, by przyciągnąć uwagę wybranka. Jak już czują, że mają ugruntowaną pozycję, przestają podejmować wysiłek i zaprzestają dbania o siebie. Bądź atrakcyjny/na dla siebie i swojej/swojego wybranki/ka. Wykonaj pracę nad własnym wnętrzem i zewnętrzną powłoką.Wspólny czas
Robienie rzeczy wspólnie wzmacnia związek. Dzielcie się miłymi chwilami i wydarzeniami, jakie Wam się w danym dniu przytrafiły. To nastroi was pozytywnie. Może macie wspólne hobby? Cudownie! Pielęgnujcie chwile spędzone razem. Cieszcie się sobą nawzajem.

Randki
Znajdź czas na jedną randkę w miesiącu. Zabierz swojego wybranka/swoją wybrankę chociażby na spacer. W następnym miesiącu to Ty dasz się porwać na sekretną randkę. Nie dociekaj gdzie się odbędzie. Daj się zaskoczyć.

Trudne rozmowy
Nie uciekaj od trudnych tematów. Gdy się pokłócicie, rozwiązujące te problemy na bieżąco. Nie choćdźcie spać pokłóceni. Nie jest to proste, ale bardzo ważne. Odkładane problemy nawarstwiają się.  Ważne jest też dzielenie się swoimi obawami. Bądźcie dla siebie przyjaciółmi. Wysłuchujcie siebie nawzajem. To ważne, by dzielić się swoimi przemyśleniami. Dzieląc się nimi, dzielicie się sobą. Przecież tacy jesteście.


Pozdrawiam,
Agnieszka

niedziela, 20 grudnia 2015

Olejek lawendowy

Jakiś czas temu opisywałam dobroczynne działanie olejku z drzewa herbacianego. Tym razem po krótce zapoznam Was z równie wspaniałym olejkiem, jakim jest olejek lawendowy. Podobnie jak herbaciany, ma wszechstronne zastosowanie. W niektórych przypadkach, można je stosować zamiennie.

Oleum Lavandulae (olejek lawendowy) 
jest silny w działaniu, można go stosować doustnie, ale czy byłabyś/byłbyś w stanie znieść koloński smak tego olejku? Wykazuje właściwości silnie odkażające, przeciwgnilne, przeciwgrzybicze, przeciwwirusowe, przeciwbakteryjne, przeciwropne, odwaniające, przeciwzapalne, przeciwtrądzikowe. Początkowo wywołuje lekkie pieczenie skóry, jednak ten objaw z czasem zanika. Nawet nierozcieńczony nie powoduje oparzeń czy nadmiernych podrażnień skóry.

Wcieranie lawendy wskazane jest przy postrzale, reumatyzmie, zapaleniu nerwu kulszowego, trądziku, łuszczycy, nieprzyjemnym zapachu potu (!!!), zapaleniu mieszków włosowych, wypryskach, przeziębieniu, osłabieniu, zastojach limfy, obrzękach kończyn, chorobach zakaźnych, ukąszeniach i użądleniach. Lawenda odstrasza owady i pajęczaki. Znakomicie leczy skutki ugryzień.

Patrz również: http://rozanski.li/?p=314

Przeciwwskazania
Olejku lawendowego i nalewki lawendowej nie podawać kobietom ciężarnym. Można natomiast stosować u nich napar.

UWAGA!
Lawenda zwiększa laktację!

Sposób użycia i dawkowanie: 


Olejek lawendowy eteryczny należy zażywać 2-3 razy dziennie po 4 krople na miodzie. Pomaga przy kaszlu i przeziębieniu, zapaleniu zatok, nieżycie nosa. Można go łączyć z olejkiem cedrowym, pichtowym, cyprysowym oraz z prawdziwym srebrem koloidalnym (krople, syrop) w infekcjach opornych na antybiotyki. 


Wymieszany z olejkiem herbacianym lub sandałowym 1:1 jest pomocny przy zwalczaniu nieprzyjemnego zapachu potu. Taka mikstura nadaje się również do wcierania przeciwko grzybicom i roztoczom, dla odpędzania uporczywych owadów oraz do smarowania wyprysków i ukąszeń owadzich/roztoczowych. 


Masz ochotę na odprężającą kąpiel? Wkropl do wanny 10-12 kropel olejku. Dodawaj do kąpieli przy chorobach skóry i stanach stresowych, schorzeniach układu moczowego i oddechowego. 


Co ciekawe, wcierany w skórę po kąpieli zapobiega cellulitis i rozstępom! Warto go w tym celu łączyć z olejkiem cedrowym. 


W miejsca reumatycznie i artretycznie zmienione, opuchnięte, o słabym krążeniu krwi i limfy wcieraj go wymieszanego uprzednio ze spirytusem. 


 Skórę trądzikową, skłonną do ropnych zmian i łojotoku przemywaj mieszanką spirytusu salicylowego z dodatkiem 0,2% olejku eterycznego lawendowego i 0,2% olejku herbacianego. 


główne źródła: 

http://rozanski.li/ 
http://www.rozanski.ch/oleum.htm 

Ja olejek lawendowy najczęściej stosuję przy praniu pieluch wielorazowych, dodaję kilka kropel do podajnika na płyn do płukania tkanin.

Pozdrawiam, Agnieszka

poniedziałek, 14 grudnia 2015

8 miesięcy

Antonina osiągnęła nowy poziom - 8 miesięcy (a prosiłam, żeby się tak nie spieszyła...)!

STAN
zęby: 6 (4 na górze, 2 na dole)
waga: ciężka (łamie mnie w krzyżu, przez co poruszam się ruchem posuwistym zgięta w pół, jakbym wiecznie się komuś kłaniała... ała!)
raczkowanie: na wstecznym


Tośka, to saper (tak jak Filip ją zwykł nazywać). Potrafi nas rozbroić. Ciężko czasem utrzymać poważny ton, gdy momentalnie zaczyna się śmiać. Mam przeczucie, że zanim zdążymy zabezpieczyć szafki itp., Tośka już zacznie w mig do nich dobiegać.


Nadal posila się moim mlekiem, ale nie jest to jej jedyny "produkt" w menu. Uwielbia - nadal - warzywa, przekonuje się powoli do owoców. Ochoczo podchodzi do picia herbaty koperkowej i rumiankowej.

Chciałaby, żeby nasz kot chętniej się poddawał jej pieszczotom, ale cieszy się z każdej danej jej przez niego możliwości. Zaczyna się dzielić z nami swoimi zabawkami (oczywiście daje i zabiera).

Lubi gaworzyć, ale nie na zawołanie oraz przybijać piątkę. Uczymy ją też klaskania oraz machania na dowidzenia i dzień dobry. Na razie z marnym skutkiem, ale na wszystko jest odpowiednia pora. Jest bardzo ciekawa świata. Cieszy mnie ten fakt. Zaczęła też podrygiwać w rytm muzyki. Filip ostatnio zaczął puszczać małej utwory z polskiej klasyki filmowej:

Andrzej Żarnecki - Róża i bez

Edmund Fetting - Deszcze niespokojne

Stanisław Grzesiuk - Nie masz cwaniaka nad warszawiaka

Mała je uwielbia, a mnie cieszy fakt, że mąż nie kształtuje jej gustu muzycznego eskowymi hitami.



Pozdrawiam,
Agnieszka

sobota, 12 grudnia 2015

Zakupy z domowego zacisza cz. 3

Każdemu z nas przy zakupach on-line towarzyszą wątpliwości -  Czy dany produkt sprosta moim oczekiwaniom? Czy sukienka jest warta swojej ceny? Czy jabłka będą smaczne a może przyjdą całe poobijane i wylądują w koszu? - Mi one też towarzyszyły, jednak jestem typem, który ryzykuje, testuje, daje szansę. Może moje doświadczenia skłonią Cię do wyjścia poza Twoją strefę komfortu?

ZAKUPY SPOŻYWCZE
Dzień w dzień chodziłam do sklepu spożywczego, następnie do warzywniaka. Poświęcałam czas, czasem zdrowie i nie raz traciłam humor, stojąc w długich kolejkach. Kilka lat zajęło mi wypracowanie listy pewnych źródeł zakupów internetowych. Mimo, iż znajoma z pracy miała dobre doświadczenia związane z zakupem tego typu produktów poprzez popularną sieć hipermarketów Tesco, nie udało się jej mnie nakłonić do zakupu tam świeżych produktów (nie ma na mnie mocnych!). Z chęcią jednak korzystałam z usług Tesco w innym zakresie. Dzięki nim polubiłam zakupy on-line!

"...Było ciepłe lato, choć czasem padało...", pracy dużo, czasu mało, torby zbyt ciężkie - to czynniki, które pchnęły mnie ku zakupom internetowym. Nie jestem typem człowieka darzącego zaufaniem nowe technologie. Jestem tradycjonalistką, noszącą w swojej torebce kalendarz, notatnik, długopis i pióro (Filip sukcesywnie wprowadza mnie w świat - już nie takich nowych - technologii). Kiedyś pisałam pamiętniki - tak! byłam jedną z tych osób, które ręcznie pisały (co za średniowiecze, prawda?) - a mimo to dałam szansę czemuś nowemu i nieznanemu.

Facebook (czasem go przeklinam, czasem mu dziękuję) skierował me ślady w stronę Farmy Świętokrzyskiej (dostarczają bio produkty). Miałam wątpliwości. Prowadziliśmy z Filipem dyskusję czy zaufać czy odpuścić, bo to produkty świeże i wymagające delikatności w obyciu. Postanowiliśmy zaryzykować (ach my hazardziści ;)) i Bogu dzięki! Nawet jak pożałowałam pieniędzy na kuriera i wybrałam Paczkomat, a ten o nas zapomniał (paczka spędziła w sortowni dobre 4 dni! - ja, zamiast od razu pisać albo dzwonić do firmy, potulnie czekałam na przesyłkę - piszcie i dzwońcie, Farma jest bardzo pomocna!), warzywa dotarły do nas w dobrym stanie (dzięki temu, jak były zapakowane)!

ODZIEŻ
Byłam przyzwyczajona do tego, że moja mama zamawiała ubrania poprzez Bon Prix (kto to jeszcze pamięta?), więc nie powinnam mieć oporów przy zakupach odzieżowych, jednak stawałam okoniem... Pierwsze swoje kroki stawiałam w sklepie stacjonarnym, a gdy produkt podbijał moje serce, mogłam zamawiać znany mi model on-line. Zadajesz sobie pewnie pytanie, dlaczego kobieta (tak, jestem kobietą :D) nie lubi zakupów stacjonarnych? Są wyjątki od reguły i jestem jednym z nich. Wchodząc do sklepu skanuję go i wychodzę, chyba że coś przykuje moją uwagę (Jeśli kupuję stacjonarnie, to tylko w sklepach które znam i cenię za jakość.). Przy konsumpcyjnym trybie życia, zapominamy jak ważna jest jakość produktu (albo firmy o to nie dbają). Wszystko jest "chwilowe". Ja przyzwyczajam się do rzeczy, dlatego ich jakość i długowieczność jest dla mnie priorytetem. Wspieram lokalny rynek, niejednokrotnie dając szansę mikroprzedsiębiorcom. Ubrania dla Tosi - jeśli kupuję sama - zamawiam na UbranioweLove (jeśli czegoś nie znajduję na stanie, wysyłam zapytanie mailowe i dostaję produkt o którym myślałam!) albo Bafce (ubranka hand-made, szyte ze starannością z atestowanych materiałów).

CHEMIA I KOSMETYKI
Jeśli chodzi o zakupy proszków do prania, kosmetyków itp., nie miałam żadnych obiekcji. Zakupów dokonuję przy okazji zakupów spożywczych (poprzez platformę Tesco), albo oddzielnie (ale tylko, gdy wiem, że moja kieszeń na tym nie ucierpi). Miałam jedynie wątpliwości przy pierwszych zakupach w danym sklepie on-line. Gdy paczka docierała na czas, moje zadowolenie wzrastało, a sklep zdobywał moje zaufanie.

ŚWIECZKI, WOSKI ITP.
Przy zakupie zapachów, które miały gościć w moim domu, szukałam autorytetów, jak np. RockGlamPrincess (Laura Ogrodowczyk) - to ona skłoniła mnie do zakupu kominka i wosków, za co jestem jej wdzięczna (przedtem korzystałam z kadzidełek, a teraz nie wyobrażam sobie ich w moim domu)! Laura w swoich filmach na żywo otwierała paczki, dzięki czemu widziałam, jak dana marka podchodzi do klienta. Gorzej było z wyborem zapachów, bo jak wiadomo każdy ma inne upodobania. Barwne opisy na stronach sklepów nie zawsze mi pomagały, ale decydując się na jakiś zapach wiedziała, że jeśli mi się spodoba, to firma na pewno pomoże mi przy doborze podobnych zapachów w przyszłości.


Czasem ryzyko się opłaca :)

Zapraszam do zapoznania się z moimi wcześniejszymi wpisami dotyczącymi zakupów w sieci:
Zakupy z domowego zacisza cz. 1
Zakupy z domowego zacisza cz. 2

Pozdrawiam,
Agnieszka