Jako to jest z dwulatkiem? Dwulatek to ciekawa persona. Ma swoje chcenia i niechcenia. Mówią, że "Dwuletnie dziecko jest trudne.", ale nie mogę tego potwierdzić. Stawianie na swoim, weryfikowanie granic, ciekawość świata - to nie są złe cechy. Mogą się one okazać niewygodne, gdy dręczy nas zmęczenie, albo brak czasu, wszak - jako dorośli - mamy baaardzo napięty grafik, a niekiedy zszargane nerwy. Tak naprawdę taka osóbka daje nam wiele dobrego, przede wszystkim ciepło, miłość. Dzięki młodej osobie przeżywamy rzeczy na nowo, pracujemy nad cechami charakteru i cierpliwością... A dodatkowo uczymy się planowania. Te cechy okazują się bardzo przydatne w pracy. Ale granty! :)
Pozdrawiam,
Agnieszka
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rodzina. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rodzina. Pokaż wszystkie posty
środa, 24 maja 2017
wtorek, 12 kwietnia 2016
Pierwszy level osiągnięty
Dziewiątego kwietnia nasza łobuziara ukończyła pierwszy rok życia. Ku naszemu zdziwieniu ten czas upłynął jak z bicza strzelił. Wiem,wiem... Uprzedzano nas. Przygotowywałam się na to dziewięć miesięcy, ale jak widać nieskutecznie.
Przez ten czas Antonina zdobywała coraz więcej nowych umiejętności. Starała się nas naśladować i przyznam, że idzie jej rewelacyjnie. Serce swego ojca zdobyła będąc jeszcze u mnie w brzuchu, a teraz uczy sie to wykorzystywać jak najlepiej.
Czasem traci cierpliwość, ale się nie poddaje, bo wie, że prędzej czy pózniej musi się udać.
Uwielbia pluszowe misie i zwierzęta. Nasz kot wykazuje się ogromną cierpliwością do czułości, które okazuje mu małolata.
W wózku posiedzi, ale już nie tak chętnie jak kiedyś. Teraz obudził się w niej instynkt odkrywcy włóczykija. Pomagamy jej w tych odkryciach.
Nocnik na razie jest jej wrogiem. Nie lubi na nim siedzieć. Nie zmuszamy. Nadal używamy pieluch wielorazowych, jadnak już w większym rozmiarze. W końcu to już duża pannica jest :)
Wracam do czytania książek mojej córce. Pozdrawiam,
Agnieszka
wtorek, 2 lutego 2016
Wieczorne przemyślenia
Bycie rodzicem niesie ze sobą wielką odpowiedzialność. Kształtujemy bowiem małą istotkę, która chłonie wszystko niczym gąbka. Dziecko jest bardzo dobrym obserwatorem. Naśladuje osoby z otoczenia, dlatego nie samym słowem wychowujemy, ale i czynem. Jeśli mówimy dziecko, że nie wolno pod żadnym pozorem przebiegać przez ulicę w nieoznakowanym miejscu albo na czerwonym świetle, a następnie w pośpiechu - nie zastanawiając się nad tym - sami łamiemy ten zakaz, dajemy dziecku przykład.
Jeśli chcesz, żeby dziecko było uprzejme - bądź takim człowiekiem. Jeśli chcesz, by dziecko się dzieliło - dziel się. Jeśli chcesz, żeby zdobywało wiedzę - daj mu przykład. Wiem, że często opadamy z sił i wolimy polec na kanapie przed telewizorem, ale to nam nie pomoże. Telewizja nas zmęczy jeszcze bardziej, ogłupi, pokaże klęski lokalne i globalne, popsuje humor, a dziecko usiądzie obok i będzie się w nią wpatrywało jak w malowany obrazek. Mamy w domu telewizor, ale nie mamy wykupionych pakietów tv. Oglądamy wieczorne wiadomości do porannej kawy, wybieramy filmy, które są warte uwagi, puszczamy różne utwory muzyczne.
Antosia jest bardzo muzykalnym dzieckiem. Chciałabym, aby dalej tak podrygiwała w rytm muzyki, więc i ja daję się jej porwać. Gdy zmęczenie daje mi w kość, idę do kuchni po coś do picia i oczyszczam swój umysł z nieprzyjemnych myśli i nerwów. Głęboko oddycham. Uśmiech córki rozpromieni nawet najbardziej ponurą twarz. Daje mi siłę i kopa do działania.
Dziecko daje nam powód do mobilizacji - do bycia lepszą wersją siebie. Daje kopa do samorozwoju, do pracy nad charakterem. Uczy nas cierpliwości. Tosia jeszcze nie mówi, to że popłacze, to oznaka że jest jej źle. Może coś ją boli, uwiera, a może to głód albo zmęczenie? Dziecko uczy obserwacji, uczy nas też odpoczynku. Odpoczywam, gdy dziecko usypia w mych ramionach. Nie zajmuję się w tym czasie niczym innym. Koncentruję się na naszym skarbie - naszym dziecku.
Jestem rodzicem. Jestem odpowiedzialna. #mama #rodzic #rodzicielstwo #macierzyństwo #tata
Pozdrawiam,
Agnieszka
Antosia jest bardzo muzykalnym dzieckiem. Chciałabym, aby dalej tak podrygiwała w rytm muzyki, więc i ja daję się jej porwać. Gdy zmęczenie daje mi w kość, idę do kuchni po coś do picia i oczyszczam swój umysł z nieprzyjemnych myśli i nerwów. Głęboko oddycham. Uśmiech córki rozpromieni nawet najbardziej ponurą twarz. Daje mi siłę i kopa do działania.
Dziecko daje nam powód do mobilizacji - do bycia lepszą wersją siebie. Daje kopa do samorozwoju, do pracy nad charakterem. Uczy nas cierpliwości. Tosia jeszcze nie mówi, to że popłacze, to oznaka że jest jej źle. Może coś ją boli, uwiera, a może to głód albo zmęczenie? Dziecko uczy obserwacji, uczy nas też odpoczynku. Odpoczywam, gdy dziecko usypia w mych ramionach. Nie zajmuję się w tym czasie niczym innym. Koncentruję się na naszym skarbie - naszym dziecku.
Jestem rodzicem. Jestem odpowiedzialna. #mama #rodzic #rodzicielstwo #macierzyństwo #tata
Pozdrawiam,
Agnieszka
poniedziałek, 28 grudnia 2015
Ja + Ty = Ja i Ty
Święta popchnęły mnie do refleksji dotyczącej związków. Żyjemy w czasach, w których związki rozpadają się w zastraszającym tempie. Ludzie przestają dbać o relacje.
Ja + Ty = Ja i Ty. To nie jest 50% + 50%. Każde z nas jest całością. Każde z nas to 100%. 100% + 100% może dać nawet 1000%! Nie jesteśmy połówkami jabłek. Jesteśmy całymi owocami. Musimy pamiętać o tym, że partner jest odrębną jednostką. Może pchnąć nas, byśmy byli lepszymi wersjami siebie, ale gdy próbuje nas zmienić, to znaczy, że nas nie akceptuje. Brak akceptacji niszczy związek. Żeby pokochać kogoś takim jaki jest, musimy najpierw pokochać siebie. Kiedy będziesz siebie kochać, nie będziesz tolerować żadnego nadużycia względem Twojej osoby. Miłość, to nie stawianie warunków drugiej osobie.
Żeby się starzeć razem, trzeba się starać osobno.
Ja + Ty = Ja i Ty. To nie jest 50% + 50%. Każde z nas jest całością. Każde z nas to 100%. 100% + 100% może dać nawet 1000%! Nie jesteśmy połówkami jabłek. Jesteśmy całymi owocami. Musimy pamiętać o tym, że partner jest odrębną jednostką. Może pchnąć nas, byśmy byli lepszymi wersjami siebie, ale gdy próbuje nas zmienić, to znaczy, że nas nie akceptuje. Brak akceptacji niszczy związek. Żeby pokochać kogoś takim jaki jest, musimy najpierw pokochać siebie. Kiedy będziesz siebie kochać, nie będziesz tolerować żadnego nadużycia względem Twojej osoby. Miłość, to nie stawianie warunków drugiej osobie.
Żeby się starzeć razem, trzeba się starać osobno.
Podejmij wysiłek
Dbaj o siebie. Wielokrotnie obserwuje się ludzi, którzy na początku znajomości stroją się w kolorowe piórka, by przyciągnąć uwagę wybranka. Jak już czują, że mają ugruntowaną pozycję, przestają podejmować wysiłek i zaprzestają dbania o siebie. Bądź atrakcyjny/na dla siebie i swojej/swojego wybranki/ka. Wykonaj pracę nad własnym wnętrzem i zewnętrzną powłoką.Wspólny czas
Robienie rzeczy wspólnie wzmacnia związek. Dzielcie się miłymi chwilami i wydarzeniami, jakie Wam się w danym dniu przytrafiły. To nastroi was pozytywnie. Może macie wspólne hobby? Cudownie! Pielęgnujcie chwile spędzone razem. Cieszcie się sobą nawzajem.
Randki
Znajdź czas na jedną randkę w miesiącu. Zabierz swojego wybranka/swoją wybrankę chociażby na spacer. W następnym miesiącu to Ty dasz się porwać na sekretną randkę. Nie dociekaj gdzie się odbędzie. Daj się zaskoczyć.
Trudne rozmowy
Nie uciekaj od trudnych tematów. Gdy się pokłócicie, rozwiązujące te problemy na bieżąco. Nie choćdźcie spać pokłóceni. Nie jest to proste, ale bardzo ważne. Odkładane problemy nawarstwiają się. Ważne jest też dzielenie się swoimi obawami. Bądźcie dla siebie przyjaciółmi. Wysłuchujcie siebie nawzajem. To ważne, by dzielić się swoimi przemyśleniami. Dzieląc się nimi, dzielicie się sobą. Przecież tacy jesteście.
Pozdrawiam,
Agnieszka
Pozdrawiam,
Agnieszka
sobota, 10 października 2015
Home, sweet home
Uchylę rąbka tajemnicy... Zapraszam Was na tzw. room tour (częściowy) - oto jak wygląda postęp prac w naszym mieszkaniu:
Jest jasno - biało. Tak jak lubię :) Minimalizm w każdym calu :D
Mieszkanie jest dobrze oświetlone, a to dla mnie ogromny plus, bo lubię naturalne światło we wnętrzach.
![]() |
| Detal |
Jest jasno - biało. Tak jak lubię :) Minimalizm w każdym calu :D
![]() |
| Jeden z pokoi |
Mieszkanie jest dobrze oświetlone, a to dla mnie ogromny plus, bo lubię naturalne światło we wnętrzach.
![]() |
| Salon |
Już sobie wyobrażam siebie siedzącą na kanapie pod kocem z kubkiem kawy w ręku...
Wcześniej wspominałam Wam o tym, co mi się podoba, czyli styl skandynawski. Podobają mi się też wnętrza francuskich kamienic. Co z tego połączenia wyjdzie?
![]() |
| A to zdjęcie już wrzucałam (jeszcze nie było podłóg) - widok z balkonu. Rozpływam się! |
Umeblowaniem mieszkania i jego uprzytulnianiem zajmiemy się, gdy już w nim zamieszkamy, ale zanim to nastąpi, musimy dokończyć kuchnię i łazienkę. No to zakasujemy rękawy i do dzieła!
Pozdrawiam,
Agnieszka
czwartek, 1 października 2015
Tydzień w zdjęciach
Który dzisiaj dzień tygodnia? Jaka data?
Takie pytania zadaję sobie nieustannie. Kalendarz? Mam, ale nie zawsze z niego korzystam (obiecuję poprawę). Co się dla mnie liczy? Może zacznę od samego przebudzenia... KAWA! Tak, to ona stawia mnie na równe nogi, a gdy przynosi mi ją Filip, to dodatkowa przyjemność. To tak, jakby się zobaczyło kuriera z pękiem róż - bardzo porównywalne szczęście :D Następnie wszystko toczy się wokół naszego stołu (to tak w przenośni). Biegam przez chwilę z rozwianym włosem z Tośką pod pachą za pieluchami, przerzucając poduszkim koce i gryzaki z boku na bok (Prawda jest taka że wszystko mam na miejscu - i pieluchy i inne szpargały - chyba, że mąż zarządzi artystyczny nieład), by po zjedzeniu śniadania świecić przykładem i nienagannie ułożoną fryzurą (muszę dawać przykład córce oraz być atrakcyjna dla męża). Zdarza się, że młoda chce mnie mieć na oku, dlatego huśtawka okazuje się niezbędnym gadżetem. Raz ląduje w kuchni, innym razem w łazience, by później skończyć w małym pokoju, gdzie dokonują się cuda zwane prasowaniem, układaniem i wieszaniem prania. Po tych czynnościach maleństwo wie, że będę miała czas dla niej. To wtedy ma mnie dla siebie (pomijając karmienia). To na niej się skupiam, dlatego kalendarz nie jest taki istotny...
Nasz kochany szkrab rośnie i chce nieustannie brykać. Okazuje swoje niezadowolenie, radość i smutek. Obserwuje moje prace domowe oraz szaleństwa naszego kota (Tak, kot jest najfajniejszym stworzeniem w całym mieszkaniu :) To on rozprasza Tośkę podczas jedzenia.). Opowiadam jej różne historie. Razem obserwujemy przyrodę i spacerujemy. Najprzyjemniejsze spacery to te, w których uczestniczy cała nasza trójka.
Dzisiaj Antonina kończy 25 tygodni życia. Aby uczcić to wydarzenie, wrzuciłam zdjęcia z ostatniego tygodnia :) (Nie ma niestety wśród nich zdjęcia jej pięknych zębów - to coś, co Tosia chce zachować tylko dla siebie ;)).
Filip uwija się jak mrówka, najpierw praca zawodowa, następnie praca nad naszym gniazdkiem. Od wczoraj do tego widoku doszły panele w całym mieszkaniu. Jeszcze trochę, jeszcze chwila...
Tak bywa, że zabawa pozbawia siły nawet najwytrwalszych.
O, znowu jakiś ciekawy sprzęt elektroniczny?
Mamo, jestem teraz baaardzo zajęta. Poproszę o kilka chwil tylko dla siebie samej ;)
To są sprawy wyłącznie kobiece.
Aaaa! Cześć! Pobaw się ze mną. Teraz! :)
Pozdrawiam,
Agnieszka
Takie pytania zadaję sobie nieustannie. Kalendarz? Mam, ale nie zawsze z niego korzystam (obiecuję poprawę). Co się dla mnie liczy? Może zacznę od samego przebudzenia... KAWA! Tak, to ona stawia mnie na równe nogi, a gdy przynosi mi ją Filip, to dodatkowa przyjemność. To tak, jakby się zobaczyło kuriera z pękiem róż - bardzo porównywalne szczęście :D Następnie wszystko toczy się wokół naszego stołu (to tak w przenośni). Biegam przez chwilę z rozwianym włosem z Tośką pod pachą za pieluchami, przerzucając poduszkim koce i gryzaki z boku na bok (Prawda jest taka że wszystko mam na miejscu - i pieluchy i inne szpargały - chyba, że mąż zarządzi artystyczny nieład), by po zjedzeniu śniadania świecić przykładem i nienagannie ułożoną fryzurą (muszę dawać przykład córce oraz być atrakcyjna dla męża). Zdarza się, że młoda chce mnie mieć na oku, dlatego huśtawka okazuje się niezbędnym gadżetem. Raz ląduje w kuchni, innym razem w łazience, by później skończyć w małym pokoju, gdzie dokonują się cuda zwane prasowaniem, układaniem i wieszaniem prania. Po tych czynnościach maleństwo wie, że będę miała czas dla niej. To wtedy ma mnie dla siebie (pomijając karmienia). To na niej się skupiam, dlatego kalendarz nie jest taki istotny...
Nasz kochany szkrab rośnie i chce nieustannie brykać. Okazuje swoje niezadowolenie, radość i smutek. Obserwuje moje prace domowe oraz szaleństwa naszego kota (Tak, kot jest najfajniejszym stworzeniem w całym mieszkaniu :) To on rozprasza Tośkę podczas jedzenia.). Opowiadam jej różne historie. Razem obserwujemy przyrodę i spacerujemy. Najprzyjemniejsze spacery to te, w których uczestniczy cała nasza trójka.
Dzisiaj Antonina kończy 25 tygodni życia. Aby uczcić to wydarzenie, wrzuciłam zdjęcia z ostatniego tygodnia :) (Nie ma niestety wśród nich zdjęcia jej pięknych zębów - to coś, co Tosia chce zachować tylko dla siebie ;)).
![]() |
| A to nasza kuchnia :D Jeszcze w powijakach, ale ja widzę ją oczyma mojej wyobraźni |
Filip uwija się jak mrówka, najpierw praca zawodowa, następnie praca nad naszym gniazdkiem. Od wczoraj do tego widoku doszły panele w całym mieszkaniu. Jeszcze trochę, jeszcze chwila...
![]() |
| Nasze selfie ;) |
![]() |
| Mój słodki śpioch |
Tak bywa, że zabawa pozbawia siły nawet najwytrwalszych.
![]() |
| Ciekawski szkrab |
O, znowu jakiś ciekawy sprzęt elektroniczny?
![]() |
| Lustereczko, powiedz przecie... |
Mamo, jestem teraz baaardzo zajęta. Poproszę o kilka chwil tylko dla siebie samej ;)
![]() |
| Zawsze z mamą :) |
To są sprawy wyłącznie kobiece.
![]() |
| Pora na zabawę! |
Aaaa! Cześć! Pobaw się ze mną. Teraz! :)
Pozdrawiam,
Agnieszka
piątek, 28 sierpnia 2015
140 dni
Nasza córka skończyła dziś 20 tygodni życia. Jest bardzo ciekawska i potrafi długo skupić się na jednej czynności. Wszystkiego chce dotknąć, spróbować... Chwyta mój kubek, gdy piję kawę, ma ochotę odpisywać na wiadomości na komputerze, iPadzie czy komórce, chce włączać i wyłączać światło, dzwonić dzwonkami, obmacać ścianę, pociągnąć za klamkę, nadzoruje proces preparacji obiadu... Uroczo uśmiecha się do naszego odbicia w lustrze. Często się rozprasza podczas jedzenia, gdy tylko ujrzy swojego tatę :) (obdarza go zawsze szczerym, bezzębnym - jak na razie - uśmiechem, takim od ucha do ucha). Jakiś czas temu przyłapałam ją na delektowaniu się własną stopą. Udało mi się nawet uwiecznić to na zdjęciu (nie dbałam wtedy o jakość ;), liczyła się każda sekunda).
Patrząc na swoją córkę, nie mogę się nią nacieszyć. Kiedy minęło te pięć miesięcy? Przeraża mnie to!
![]() |
| Tosia rozprawia się z gryzakiem :D |
Wyjście ze szpitala wydaje się być nie takim odległym wydarzeniem, a jednak...
Na początku sierpnia (04.08.) Antosia ważyła 5960g, mierzyła 63 cm. Pewnie sporo przybrała, a mi za to wyrobiły się mięśnie :D
![]() |
| Jestem taka samodzielna! :) |
Nasza mała gwiazda śmieje się na tembr naszych głosów. Robi to w sposób rozbrajający. Nie możemy się nie przyłączyć do jej radosnych okrzyków :D Mamy wesołe 4 ściany!
![]() |
| Zawartość butli nie jest satysfakcjonująca |
Staram się, by Antonina - gdy nie śpi - zawsze miała zajęcie. Często jej śpiewam, opowiadam, czytam wiersze... Może niedługo ona będzie to robić? :D
Co jakiś czas wyciągam książeczkę kontrastową, by po raz kolejny opisać obrazki znajdujące się na stronach. Opisuję przedmioty, opowiadam do czego służą, gdy biorę książkę ze zwierzętami, naśladuję ich odgłosy.
Za miesiąc będziemy stopniowo wprowadzać stałe produkty do diety Tośki. To dopiero będzie zabawa!
Powinnam cieszyć się, że córka przesypia noce, ale nie ma stałej pory spania. Bestia mała :D Czasem wprowadza mnie w błąd jak np. wczoraj, gdy zjadła posiłek ok. 20 i myślałam, że wstanie na kolejne karmienie. Myliłam się. Tosia wstała po 4, a matka poszła spać o 1... Znowu niewyspana...
Pozdrawiam,
Agnieszka
wtorek, 18 sierpnia 2015
30. dniowe wyzwanie - wyniki
W poniedziałek zakończyłam swoje 30. dniowe wyzwanie :) Nie miałam problemu z wynajdywaniem pozytywów w ciągu dnia. Ciężko mi było jedynie dokonać selekcji, które zapisać na listę, a które nie. Poniżej efekt wyzwania, którego z miłą chęcią się podjęłam:
#2 widok śpiącego, "obozującego" przy moim boku męża (rozłożyliśmy sobie "spanie" na podłodze)
#3 poranna kawa (byłam tak senna, że ona przywróciła mnie do życia, uwielbiam czarną kawę!)
#4 poczucie humoru mojego męża :)
#5 wieczorne uśmieszki Tośkowo-Filipowe (uwielbiam jej radosne oczka ułożone w półksiężyce)
#6 podziwianie przyrody na spacerze z Antośką
#7 usłyszany na Japfeście utwór Wiz Khalifa - Black&Yellow
#8 niedziela spędzona z rodziną
#9 wizyta u fryzjera (powróciłam do boba ;))
#10 wyczekiwana paczka kurierska
#11 kupka Tosi (:D nie robi ich często - to dlatego)
#12 kolejny dzień, kolejna kupka :D
#13 kupka XD
#14 grill z grupą znajomych :D
#15 leniuchowanie z rodzinką na domowym obozowisku do południa ;)
#16 podciąganie się Tosieńki
#17 wizyta mojej rodziny
#18 wczoraj gotowałam obiad, więc dziś mogliśmy zjeść coś pożywnego bez długiego stania w kuchni (a był to bardzo upalny dzień)
#19 spacer z córką (Tosia leżała w wózku na brzuchu i tak podziwiała świat :))
#20 na próbę zrobiłam wegetariański obiad, który zasmakował mojemu mięsożernego mężowi :)
#21 wena
#22 chłodny poranek
#23 zakupy Filipa (coś słodkiego na ząb)
#24 wieczorna głupawka z Filipem (czasami trzeba w sobie obudzić wewnętrzne dziecko)
#25 ciepłe bułki na kolację
#26 rozmowy z mężem podczas rodzinnego, wieczornego spaceru
#27 rozmowa telefoniczna z Tatą
#28 Tosia pierwszy raz ciumkała swoją stopę
#29 wyjazd w rodzinne strony
#30 sen! (poprzednio przespałam ok. 3h)
Pozdrawiam,
Agnieszka
czwartek, 6 sierpnia 2015
Rodzina
Polecam Wam obejrzenie poniższego vloga od minuty 15:17 (w języku angielskim). Jest to wzruszający fragment odnoszący się do życia rodzinnego.
Doceniajmy i jak najlepiej wykorzystujmy każdą chwilę spędzoną w gronie bliskich nam osób.
Pozdrawiam,
Agnieszka
sobota, 4 lipca 2015
Na pudłach
Hey :)
Dzisiaj udało mi się odwiedzić Wasze blogi. Wiele się u Was dzieje.
Jeśli chodzi o Internet, to może w poniedziałek uda się zajść do lokalnej kablówki i ugadać sprawę przyłączenia Internetu w naszym tymczasowym lokum. Na tym mieszkaniu czuję się zdecydowanie lepiej niż na ostatnim (mimo braku połączenia z Internetem ;)). Mamy tutaj więcej zieleni pod nosem. Powietrze wydaje się być przyjemniejsze, a wieczory są spokojniejsze. Mimo to czekam na informację od naszego dewelopera, kiedy będziemy mogli rozpocząć prace na naszych 4 kątach.
Pozdrawiam,
Agnieszka
Dzisiaj udało mi się odwiedzić Wasze blogi. Wiele się u Was dzieje.
Jeśli chodzi o Internet, to może w poniedziałek uda się zajść do lokalnej kablówki i ugadać sprawę przyłączenia Internetu w naszym tymczasowym lokum. Na tym mieszkaniu czuję się zdecydowanie lepiej niż na ostatnim (mimo braku połączenia z Internetem ;)). Mamy tutaj więcej zieleni pod nosem. Powietrze wydaje się być przyjemniejsze, a wieczory są spokojniejsze. Mimo to czekam na informację od naszego dewelopera, kiedy będziemy mogli rozpocząć prace na naszych 4 kątach.
Ostatnio miałam też okazję "pobawić" się w domowego fryzjera (ach ta samowystarczalność) i wyżyć się na głowie Filipa. Mąż wyszedł z domowego salonu fryzjerskiego w skowronkach :D Jak się ma w domu taką złotą rączkę jak ja ;) :D to pozostaje się tylko cieszyć.
Tosia zaczęła nam przesypiać osiem a nawet dziewięć godzin :) Moglibyśmy wypocząć, gdybyśmy chodzili spać równo z naszą gwiazdą. My jednak lubimy wieczory... Spędzamy je relaksując się w wannie, albo oglądając filmy. Filip zadbał o bogatą, domową filmotekę. Polecacie jakieś ciekawe filmy?
Tosia zaczęła nam przesypiać osiem a nawet dziewięć godzin :) Moglibyśmy wypocząć, gdybyśmy chodzili spać równo z naszą gwiazdą. My jednak lubimy wieczory... Spędzamy je relaksując się w wannie, albo oglądając filmy. Filip zadbał o bogatą, domową filmotekę. Polecacie jakieś ciekawe filmy?
czwartek, 27 listopada 2014
21 tydzień ciąży
21 tydzień ciąży zastał mnie chorą - niestety. Osłabienie, paskudny katar, ból gardła, a nawet kaszel chciał mnie dopaść, ale chyba skutecznie zniweczyłam jego niecny plan. Czasem domowe sposoby leczenia są bardzo skuteczne, innym nie, szczególnie wtedy, gdy za późno zareagujemy. Nie miałam już domowych skoków z malin, które ostatnio mnie uratowały, więc choroba się rozwijała, gdy dostałam dostawę od Mamy Filipa i zaczęłam się nimi szpikować, choroba zaczęła ustępować, co mnie niezmiernie cieszy.
Jak złapałam to świństwo? Otóż dzięki znajomej, która z początku nie przyznała się do tego, że jest chora i przyjmuje różne specyfiki, więc przywitałam się buziakiem a potem siedziałyśmy blisko siebie. Gdy już się przyznała, było po ptakach...
Pozdrawiam,
![]() |
| Brzuch w 21 tygodniu ciąży |
Jak złapałam to świństwo? Otóż dzięki znajomej, która z początku nie przyznała się do tego, że jest chora i przyjmuje różne specyfiki, więc przywitałam się buziakiem a potem siedziałyśmy blisko siebie. Gdy już się przyznała, było po ptakach...
Poza powyższymi niedogodnościami, czasem (choć już nie tak często jak w 19 i 20 tygodniu) odczuwam ból w okolicach żeber (lewa część ciała). Niejednokrotnie odnosiłem wrażenie, jakby mi kość wyskakiwała - bardzo nieprzyjemna sprawa. Przyznam, że po zakupie kojca ból już mnie nie nawiedzał, więc najpewniej chodziło o ułożenie ciała podczas snu. Jak widać to był bardzo opłacalny zakup.
Znamy już płeć naszego Maleństwa! :) Przesądy się sprawdziły. Spodziewamy się córki. Teraz już mamy 100% pewność i będziemy mogli skupić się na imieniu (a mamy całą listę imion dla dziewczynki). Dziecko rozwija się prawidłowo (yuppie!) i jest ruchliwe (baaardzo ruchliwe). Miło było je podziwiać po raz kolejny na monitorze.
Znamy już płeć naszego Maleństwa! :) Przesądy się sprawdziły. Spodziewamy się córki. Teraz już mamy 100% pewność i będziemy mogli skupić się na imieniu (a mamy całą listę imion dla dziewczynki). Dziecko rozwija się prawidłowo (yuppie!) i jest ruchliwe (baaardzo ruchliwe). Miło było je podziwiać po raz kolejny na monitorze.
Jeśli chodzi o cerę, to nie ulega polepszeniu. Mam sporo wyprysków. Myślałam, że z czasem zobaczę poprawę, ale na razie nie zanosi się na to.
Pozdrawiam,
Agnieszka
Autor:
Wicia
o
12:21
2 komentarze:
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
21 tydzień ciąży,
blog dla kobiet w ciąży,
blog o ciazy,
blog o ciąży,
brzuch,
cera,
ciąża,
córka,
dziecko,
dziewczynka,
II trymestr,
mama,
piąty miesiąc,
płeć,
rodzice,
rodzina,
usg,
wypryski
środa, 26 listopada 2014
e-Zakupy
Ostatnio coraz częściej dokonuję zakupów przez Internet. Niejednokrotnie okazują się bardziej opłacalne niż w stacjonarnych drogeriach, nawet tych uchodzących za tanie.
Za poniższy zestaw - wraz z przesyłką - zapłaciliśmy 162,60 zł.
Za sam tusz do rzęs zapłaciłabym w drogerii 99,00 zł, a za dokładnie ten eyeliner - 85,00 zł. Jak widać po rachunku, nabyłam 7 rzeczy w cenie 2 :D (a nawet lepiej). Uniknęłam przepłacenia, straty czasu i kolejek. Same plusy.
Za poniższy zestaw - wraz z przesyłką - zapłaciliśmy 162,60 zł.
| Ilość produktów: | 7 |
| Wartość produktów: | 150,60 zł |
| Koszt przesyłki: | 12,00 zł |
| Do zapłaty: | 162,60 zł |
Za sam tusz do rzęs zapłaciłabym w drogerii 99,00 zł, a za dokładnie ten eyeliner - 85,00 zł. Jak widać po rachunku, nabyłam 7 rzeczy w cenie 2 :D (a nawet lepiej). Uniknęłam przepłacenia, straty czasu i kolejek. Same plusy.
![]() |
| Mascara Infinito - Collistar |
![]() |
| Professional Eyeliner - Collistar |
![]() |
| Pianka do mycia twarzy, mleczko do demakijażu, żel pod prysznic - Bourjois |
![]() |
| Żele do mycia włosów i ciała dla mężczyzn - Adidas |
![]() |
| Próbki |
Czekam też na kolejne nabytki, które pojawią się u mnie pewnie w przyszłym tygodniu, bo wybrałam tym razem standardową przesyłkę pocztową, zamiast kuriera - akurat w tym przypadku nie ma pośpiechu.
A jak kupuję jedzenie? :) Również online! Poprzez e-zakupy Tesco. Wtedy to szaleję i biedni dostarczyciele muszą wnosić 2l wody x 24 butelki na drugie piętro + inne zachcianki. Dostawa nie kosztuje wiele bo od 5 do 9 zł, ostatnia wyniosła nas 6 zł (wszystko zależy od dnia i godziny - sami decydujemy).
Pozdrawiam,
Agnieszka
wtorek, 25 listopada 2014
Księga imion
Ostatnio dostałam w prezencie księgę imion. Od razu przejrzałam wszystkie imiona dziewczęce i muszę przyznać, że w książce zabrakło wiele podstawowych imion, co mnie niemiło zdziwiło. Liczyłam na to, że znajdę w niej opis imion, które uprzednio wpisaliśmy na swoją listę. Zauważyłam też, że opisy się pokrywają, jakby były tworzone na zasadzie kopiuj-wklej. To ogromny minus. Nie przejrzałam męskich imion, ale mniemam iż wygląda do podobnie. Wygląda na to, że albo sama kupię porządną lekturę, albo będziemy musieli posiłkować się Internetem i jego zbiorami, które też pozostawiają wiele do życzenia.
Dlaczego skupiliśmy się na imionach kobiecych? Otóż na 80% będziemy mieć córeczkę. Potwierdzimy tę informację - miejmy nadzieję - w środę. A co obecnie może jeszcze wskazywać na to, że to będzie dziewczynka?
Odebrałam dziś wyniki badań, które robiłam tydzień temu. Niestety, znowu mam podwyższone pH. Dlatego też uzbroiłam się w soki grejpfrutowe, które ostatnio mi to pH znacznie obniżyły.
Dlaczego skupiliśmy się na imionach kobiecych? Otóż na 80% będziemy mieć córeczkę. Potwierdzimy tę informację - miejmy nadzieję - w środę. A co obecnie może jeszcze wskazywać na to, że to będzie dziewczynka?
- Wraz z ciążą pogorszyła mi się cera (podobno córki zabierają mamie urodę ;));
- brzuch rozrasta się na szerokość, a w przypadku spodziewanych narodzin syna - w przód;
- wraz z moim brzuchem, rośnie brzuch Filipa ;);
- podczas ciąży odczuwałam przez długi czas nieprzyjemne, męczące mdłości.
To są starodawne przesądy, ale zobaczymy czy będą miały odzwierciedlenie w rzeczywistości.
Odebrałam dziś wyniki badań, które robiłam tydzień temu. Niestety, znowu mam podwyższone pH. Dlatego też uzbroiłam się w soki grejpfrutowe, które ostatnio mi to pH znacznie obniżyły.
Pozdrawiam,
Agnieszka
piątek, 21 listopada 2014
Kojec tzw. rogal
Co sądzicie o kojcu? Przedwczoraj takowy zamówiłam i czekałam z niecierpliwością na dostawę. Przyszedł do mnie w jeden dzień, dlatego to było miłą niespodzianką. Cieszyłam się z jego dostawy jak małe dziecko. Wcześniej przeglądałam wiele stron, zrobiłam research i stwierdziłam, że nie wszystkie poduszki nie były dobre. Fakt, zachęcały cenowo, ale nic poza tym. Koleżanka mnie przestrzegała przed zbyt miękkimi, które się odkształcają. A trzeba zdać sobie sprawę, że na rynku jest wiele kojców, tylko że ich wypełnienie pozostawia wiele do życzenia... Dlatego dłuuugo się namyślałam - do momentu, aż na jednym z blogów trafiłam na recenzję kojca z linkiem do sklepu i 20% zniżką. Nie mogłam przejść koło tego obojętnie. Wiem, że na pewno kojec będzie przydatny obecnie, jak i w przyszłości.
Poszewka: najwyższej jakości bawełniany welur (80% bawełna, 20% poliester)
Wypełnienie: 100% poliester (Oeko-Tex Standard 100)
Wymiary: 55x25x130cm
Obecnie kojec idealnie sprawdza się u mnie w pracy przy komputerze. Owijam sobie dolną część kojca w okół brzucha a pozostałą umieszczam za głową. Mam zarówno podpórkę pod laptopa, jak i myszę. Mój mężczyzna tylko czeka, aż mu go wypożyczę :)
Pozdrawiam,
Agnieszka
Poszewka: najwyższej jakości bawełniany welur (80% bawełna, 20% poliester)
Wypełnienie: 100% poliester (Oeko-Tex Standard 100)
Wymiary: 55x25x130cm
ZALETY:
- zapewnia wsparcie całego ciała,
- poprawia komfort snu, ułatwia odpoczynek,
- gwarantuje wygodne wsparcie podczas karmienia piersią (a nawet czytania ;)), zarówno w pozycji siedzącej jak i leżącej,
- służy jako zapieczenie dla dziecka, gdy przebywa na łóżku rodziców,
- wymienialna poszewka w atrakcyjnych wzorach i kolorach,
- doskonały kształt i wielkość,
- antyalergiczne wypełnienie,
- foliowy pokrowiec na zamek, w który spakowany jest kojec (ułatwia przewożenie i przechowywanie).
Obecnie kojec idealnie sprawdza się u mnie w pracy przy komputerze. Owijam sobie dolną część kojca w okół brzucha a pozostałą umieszczam za głową. Mam zarówno podpórkę pod laptopa, jak i myszę. Mój mężczyzna tylko czeka, aż mu go wypożyczę :)
Pozdrawiam,
Agnieszka
wtorek, 21 października 2014
Historia prawdziwa Agnieszki i Filipa
Na początku na pewno był chaos ;). W naszym życiu wiele się działo: uczelnia, poszukiwania pracy, wyjazdy, małe i wielkie szaleństwa, trochę łez, wiele radości. Rok 2011 zmienił nasze życia i połączył ścieżki, którymi kroczyliśmy. W styczniu zostałam zaproszona przez Filipa do Centrum Krwiodawstwa. Miałam mu towarzyszyć podczas oddawania krwi. To nie był pierwszy raz, gdy się zobaczyliśmy. Mieliśmy siebie w znajomych na Facebooku, jednakże znaliśmy się praktycznie z widzenia (jedna uczelnia - te same korytarze przez 2 lata). Można powiedzieć, że rozmowa na Facebooku była początkiem czegoś niesamowitego. Przyjęłam zaproszenie Filipa. Nikt wcześniej nie zaprosił mnie na randkę w takie miejsce. Po "zabiegu" poszliśmy się posilić, następna była gra w bilard, później poszliśmy do pubu i trafiliśmy do domu. Podróż do domu była długa. Mieliśmy czas na rozmowę (biedny Filip zmarzł, ale twardo się trzymał). Jak prawdziwy dżentelmen, Filip odprowadził mnie do mieszkania, gdzie zasypiałam już na krześle. Zamiast poprosić mnie o kubek ciepłej herbaty, grzecznie się pożegnał i wybył (jak się okazało na stację paliw, gdzie napił się upragnionej herbaty). Biedak miał przed sobą jeszcze kilka godzin, by dotrzeć do domu. Marzł na stacji czekając na pociąg do domu... Tak zaczęła się nasza historia, która ma ciąg dalszy.
Pewnego pięknego dnia, po jakichś 6-ciu miesiącach, zamieszkaliśmy ze sobą, a po roku czasu zawitał w nasze progi wspaniały czworonóg - kot, którego nazwaliśmy Cosmo, pieszczotliwie Kosmaty. Urodził się dnia pewnego, pięknego i do tego wiosennego, w malowniczym, wiejskim zakątku Polski. Świeże powietrze przeszyło jego wątłe dotychczas ciało. Od razu wiedział, że wiele osiągnie. Był wyczekiwanym dzieckiem. O wpadce nie było tutaj mowy. Rodzicielka od razu zauważyła w nim potencjał. Miała kilka miesięcy, by wychować go na twardziela, inteligenta i łowcę. Po owym treningu trafił pod nasz dach. Pomógł nam odnaleźć spokój i skupić się na dążeniu do celu. Wprowadził wiele radości w nasze życie.
Pewnego pięknego dnia, po jakichś 6-ciu miesiącach, zamieszkaliśmy ze sobą, a po roku czasu zawitał w nasze progi wspaniały czworonóg - kot, którego nazwaliśmy Cosmo, pieszczotliwie Kosmaty. Urodził się dnia pewnego, pięknego i do tego wiosennego, w malowniczym, wiejskim zakątku Polski. Świeże powietrze przeszyło jego wątłe dotychczas ciało. Od razu wiedział, że wiele osiągnie. Był wyczekiwanym dzieckiem. O wpadce nie było tutaj mowy. Rodzicielka od razu zauważyła w nim potencjał. Miała kilka miesięcy, by wychować go na twardziela, inteligenta i łowcę. Po owym treningu trafił pod nasz dach. Pomógł nam odnaleźć spokój i skupić się na dążeniu do celu. Wprowadził wiele radości w nasze życie.
![]() |
| Po trzech latach bycia ze sobą zaręczyliśmy się w Wiedniu. Teraz spodziewamy się dziecka. Jesteśmy szczęśliwi. |
Pozdrawiam,
Agnieszka
Subskrybuj:
Posty (Atom)











































