Maleństwo rośnie jak na drożdżach. Antośka ma już 28 dni. Z dnia na dzień zachodzą w jej wyglądzie zmiany. Jaśnieją jej włosy i oczy. Spojrzenie ma rozbrajające. Dokładniej wypełnia ubranka, w których wcześniej pływała.
Dziś zmagałyśmy się z kolkami. Niestety nie ominęły jej. Od kilku godzin karmię, przewijam, albo uspokajam Tośkę. Biedactwo nasze.
Jeśli chodzi o pieluchowanie, to zakładamy małej na przemian wielorazówki z jednorazówkami. Miała odparzenie na tyłku i po wielorazówkach wraz z pomocą zielonej maści Linomag wszystko szybko i ładnie jej zeszło.
Na jej buźce pojawiły się krostki wyglądające jak potówki. Mam nadzieję, że to one a nie trądzik. Walczymy, ale pogoda nie sprzyja. Jest parno i wszyscy szybko się pocą - szczególnie mała podczas picia mleka.
Antonina ma fajną opcję - jest spokojna i odpływa zawsze, gdy odpalamy auto czy jeździmy wózkiem po wybojach, których tutaj nie brakuje ;) Pogoda dopisuje, więc chętnie spacerujemy. Po 21 maja czekają nas szczepienia. Będziemy inwestować w szczepionkę 6w1. Podobno dzieci lepiej ją znoszą i jest bezpieczniejsza.
Czas mija nieubłaganie i wykorzystuję każdą chwilę na odpoczynek, załatwianie różnych spraw albo sprzątanie. Czasu na odpoczynek jest zdecydowanie za mało. Podziwiam samotne matki. Gdyby nie Filip, byłoby mi naprawdę ciężko.
Pozdrawiam,
Agnieszka
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą noworodek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą noworodek. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 7 maja 2015
środa, 29 kwietnia 2015
Pediatra
Dziś byliśmy z Tosią na jej pierwszej wizycie u pediatry. Na wizycie Filip zmieniał jej pieluchę dwa razy, karmił młodą butlą (oczywiście moim mlekiem), bo stwierdziła że ma ochotę coś zjeść ;) Ogólnie była dzielna. Obecnie waży 3660g, czyli bardzo ładnie przybiera na wadze :) i to wyłącznie na moim mleku (podawanym piersią albo butlą Medela Calma) - jego mi nie brakuje na szczęście.
Co mnie ponownie zdziwiło? To, że kolejna osoba stwierdziła, że poród naturalny to teraz rzadkość... Jak leżałam w szpitalu, okazało się, że cesarki robione są taśmowo po 8 dziennie (stąd też anestezjolog był tak bardzo zajęty)!
W połowie maja czeka nas kontrolne USG główki oraz brzuszka, a kilka dni później - bioderek. Musimy wybrać się też do apteki po woreczek na badanie moczu, bo na dniach powinniśmy je wykonać - wg zaleceń z wypisu ze szpitala. Mam nadzieję, że wszystko to wyjdzie pozytywnie. Na inne wiadomości się nie szykujemy ;)
Zniknęły mi z ciała "piegi poporodowe". Zostało jedynie pęknięte naczynko w oku - za jakiś czas się wchłonie. Worki pod oczyma też zniknęły, co nie znaczy że się wysypiamy. Teraz Tośka króluje naszym czasem. Filip jest bardzo pomocny. Radzi sobie genialnie (zresztą już w szpitalu nie miał z tym problemu). Dzięki niemu mogę sobie odpocząć, gdy najbardziej tego potrzebuję. Jest oczarowany naszą córeczką. Zresztą nie tylko on :). Mała robi furorę wśród naszych bliskich - nasza gwiazdeczka.
Pozdrawiam,
Agnieszka
Co mnie ponownie zdziwiło? To, że kolejna osoba stwierdziła, że poród naturalny to teraz rzadkość... Jak leżałam w szpitalu, okazało się, że cesarki robione są taśmowo po 8 dziennie (stąd też anestezjolog był tak bardzo zajęty)!
W połowie maja czeka nas kontrolne USG główki oraz brzuszka, a kilka dni później - bioderek. Musimy wybrać się też do apteki po woreczek na badanie moczu, bo na dniach powinniśmy je wykonać - wg zaleceń z wypisu ze szpitala. Mam nadzieję, że wszystko to wyjdzie pozytywnie. Na inne wiadomości się nie szykujemy ;)
Zniknęły mi z ciała "piegi poporodowe". Zostało jedynie pęknięte naczynko w oku - za jakiś czas się wchłonie. Worki pod oczyma też zniknęły, co nie znaczy że się wysypiamy. Teraz Tośka króluje naszym czasem. Filip jest bardzo pomocny. Radzi sobie genialnie (zresztą już w szpitalu nie miał z tym problemu). Dzięki niemu mogę sobie odpocząć, gdy najbardziej tego potrzebuję. Jest oczarowany naszą córeczką. Zresztą nie tylko on :). Mała robi furorę wśród naszych bliskich - nasza gwiazdeczka.
Pozdrawiam,
Agnieszka
niedziela, 19 kwietnia 2015
Uczymy się siebie nawzajem
Jak trafiliśmy do szpitala?
Nasz lekarz prowadzący, po zbadaniu mnie (w 40 tc i 1 dniu), stwierdził, że nie ma co czekać, bo szyjki nie mam, a rozwarcie jest i że należy wcześniej pojechać do kliniki, bo poród może nastąpić lada chwila. Myślałam, że będzie to kwestia kilku dni, a on nas zaskoczył pytaniem, czy moglibyśmy pojechać tam już dziś. Zdziwiliśmy się i oczywiście przystaliśmy na ten termin.
Po wizycie pojechaliśmy do domu, żeby dopakować torby i żebym mogła się ogarnąć. Wzięłam ostatnią kąpiel, ogoliłam się i po godzinie byliśmy już w drodze do kliniki. Do szpitala wkroczyłam jak mały pingwinek, chwiejąc się z boku na bok, mając u swego boku męża.
Poszliśmy się "zameldować". Potem nastąpiło badanie, na którym rozwarcie było na 2 palce, pobrano mi krew (byłam kłuta aż 3 razy!) i dano pojemnik na badanie ogólne moczu. Poszliśmy na salę (to było chyba jedyne wolne łóżko), gdzie podłączono mnie do KTG... No i się zaczęło... Dostałam skurczy raz odczułam coś dziwnego, tak jakby Tośka w brzuchu nagle się wyprostowała, jakby miała zamiar wyskoczyć, aż mną potrząsnęło. Po jakimś czasie poczułam, jakby mi się wody zaczęły sączyć, więc poprosiłam Filipa, by po kogoś poszedł. Przyszła pielęgniarka i stwierdziła, że nic nie czuje... To ją upewniłam, że mam wkładkę i że ja czuję, nawet na plecach (miałam śliskie legginsy, więc można było nie wyczuć)! Kobitka z niezadowoleniem poszła po wózek, po czym zjechaliśmy znowu do badania.
Gdy wstałam z wózka, by udać się na badanie ginekologiczne, chlusnęły ze mnie wody. Stanęłam jak wryta, bo nie wiedziałam co mam dalej robić, czy rozebrać się i usiąść na fotel czy nie. Poproszono mnie o zajęcia miejsca na fotelu, ale przedtem cała reszta ze mnie wypłynęła - wody i czop. Okazało się, że rozwarcie jest bodajże na 3 palce (już nie pamiętam). Zabrano nas na salę porodów rodzinnych.
Na porodówce Filip był niezastąpiony. Cały czas mnie wspierał. Już sama jego obecność dodawała mi otuchy. Mieliśmy pokój z łazienką do własnej dyspozycji. Podłączono mnie do KTG, a po tym mogłam udać się na 40 min "posiadówkę" pod prysznicem, gdzie ciepła woda niwelowała intensywność bólu skurczy.
Jako, że mieli problem z pobraniem mi krwi do badania morfologii, podłączono mi wenflon. Gdy dowiedzieli się, że dawno nie jadłam, dostałam glukozę, a później - jak to nazwała pielegniarka - red bull dla ciężarnych.
Skurcze miałam dosyć regularne, dopóki nie doszło do parcia. Skurcze zaczęły być bardzo nieregularne, więc podłączono mnie do oksytocyny. Podano mi największą dawkę, ale na nic to się zdało, bo nie widać było poprawy. W pewnym momencie wyraziłam chęć na znieczulenie, niestety anestezjolog nie dotarł a ja zaczęłam rodzić.
Miotałam się jak szatan podczas skurczy. Bolało mnie w krzyżu, szczególnie z prawej strony (tam właśnie musiałam naciągnąć sobie mięśnia, który mi dokucza :/). Starałam sobie sama rozmasować plecy, bo to ja wiedziałam, gdzie potrzebuję nacisku, a gdzie nie. Raz poprosiłam o masaż Filipa. Kazano mi się układać w tak wymyślnych, niewygodnych pozycjach, że mnie to zirytowało.
Uprzedziłam pielęgniarkę, że mam ochotę przeklinać, a ta dała mi zielone światło, więc podczas skurczu można było usłyszeć "o kur**, ja pier****". Podobno - jak zrelacjonował mi później Filip prawie powiedziałam do położnej "spier*****"... Ale na "spier" się skończyło :D Męczyła mnie trajkotaniem, a ja podczas bólu potrzebuję ciszy...
Podczas parcia oczywiście mówili mi, że to już końcówka, że dobrze sobie radzę, bym mocno parła itp. Miałam nie złączać nóg - co chciałam w pewnym momencie zrobić - by nie skrzywdzić małej. Gdy położna zauważyła główkę, myślała że sprytnym zabiegiem sprawi, że dostanę super mocy i wypluję maleństwo w sekundę - chciała bym dotknęła włosków Tośki. Ja odmówiłam, ale wzięłam się w garść, by szybko zakończyć cierpienie. Wiedziałam, że jest przed 24, więc wypadało by urodzić. Wyraziłam też zgodę na nacięcie krocza, więc wszyscy z niecierpliwością czekali na skurcz, by przy moim parciu naciąć mi krocze. Ja miałam serce w gardle i strach w oczach, ale udało się trafić na intensywny skurcz i nie poczułam nic.
Filip przecinał pępowinę a po chwili małą miałam już w ramionach :).
Później było łyżeczkowanie (nieprzyjemny "incydent"), bo nie urodziłam całego łożyska oraz szycie. To ostatnio strasznie mi się dłużyło, ale dzięki temu mogliśmy z Filipem cieszyć się szczęśliwym zakończeniem i naszym maleństwem. Było już późno, więc nie mógł przyjść do mnie na salę poporodową, ale był u mnie z samego rana. Mała przespała spokojnie całą noc.
Po porodzie
Teraz staramy się uporządkować swój dzień. Filip bardzo mi pomaga. Gdy ja potrzebuję odpoczynku, to on zajmuje się małą, a gdy on nabiera sił - ja. Mała daje mu wiele szczęścia. Miło patrzeć, jak razem ze sobą śpią.
Staramy się zapisywać kiedy mała zaczyna i kończy "posiłek", dzięki temu tworzy nam się obraz tego, ile czasu mamy między jej jedną drzemką a drugą.
Pieluchy kończą się w zastraszającym tempie i co dzień robię pranie.
Cieszymy się każdą chwilą.
Pozdrawiam,
Agnieszka
Nasz lekarz prowadzący, po zbadaniu mnie (w 40 tc i 1 dniu), stwierdził, że nie ma co czekać, bo szyjki nie mam, a rozwarcie jest i że należy wcześniej pojechać do kliniki, bo poród może nastąpić lada chwila. Myślałam, że będzie to kwestia kilku dni, a on nas zaskoczył pytaniem, czy moglibyśmy pojechać tam już dziś. Zdziwiliśmy się i oczywiście przystaliśmy na ten termin.
Po wizycie pojechaliśmy do domu, żeby dopakować torby i żebym mogła się ogarnąć. Wzięłam ostatnią kąpiel, ogoliłam się i po godzinie byliśmy już w drodze do kliniki. Do szpitala wkroczyłam jak mały pingwinek, chwiejąc się z boku na bok, mając u swego boku męża.
Poszliśmy się "zameldować". Potem nastąpiło badanie, na którym rozwarcie było na 2 palce, pobrano mi krew (byłam kłuta aż 3 razy!) i dano pojemnik na badanie ogólne moczu. Poszliśmy na salę (to było chyba jedyne wolne łóżko), gdzie podłączono mnie do KTG... No i się zaczęło... Dostałam skurczy raz odczułam coś dziwnego, tak jakby Tośka w brzuchu nagle się wyprostowała, jakby miała zamiar wyskoczyć, aż mną potrząsnęło. Po jakimś czasie poczułam, jakby mi się wody zaczęły sączyć, więc poprosiłam Filipa, by po kogoś poszedł. Przyszła pielęgniarka i stwierdziła, że nic nie czuje... To ją upewniłam, że mam wkładkę i że ja czuję, nawet na plecach (miałam śliskie legginsy, więc można było nie wyczuć)! Kobitka z niezadowoleniem poszła po wózek, po czym zjechaliśmy znowu do badania.
Gdy wstałam z wózka, by udać się na badanie ginekologiczne, chlusnęły ze mnie wody. Stanęłam jak wryta, bo nie wiedziałam co mam dalej robić, czy rozebrać się i usiąść na fotel czy nie. Poproszono mnie o zajęcia miejsca na fotelu, ale przedtem cała reszta ze mnie wypłynęła - wody i czop. Okazało się, że rozwarcie jest bodajże na 3 palce (już nie pamiętam). Zabrano nas na salę porodów rodzinnych.
Na porodówce Filip był niezastąpiony. Cały czas mnie wspierał. Już sama jego obecność dodawała mi otuchy. Mieliśmy pokój z łazienką do własnej dyspozycji. Podłączono mnie do KTG, a po tym mogłam udać się na 40 min "posiadówkę" pod prysznicem, gdzie ciepła woda niwelowała intensywność bólu skurczy.
Jako, że mieli problem z pobraniem mi krwi do badania morfologii, podłączono mi wenflon. Gdy dowiedzieli się, że dawno nie jadłam, dostałam glukozę, a później - jak to nazwała pielegniarka - red bull dla ciężarnych.
Skurcze miałam dosyć regularne, dopóki nie doszło do parcia. Skurcze zaczęły być bardzo nieregularne, więc podłączono mnie do oksytocyny. Podano mi największą dawkę, ale na nic to się zdało, bo nie widać było poprawy. W pewnym momencie wyraziłam chęć na znieczulenie, niestety anestezjolog nie dotarł a ja zaczęłam rodzić.
Miotałam się jak szatan podczas skurczy. Bolało mnie w krzyżu, szczególnie z prawej strony (tam właśnie musiałam naciągnąć sobie mięśnia, który mi dokucza :/). Starałam sobie sama rozmasować plecy, bo to ja wiedziałam, gdzie potrzebuję nacisku, a gdzie nie. Raz poprosiłam o masaż Filipa. Kazano mi się układać w tak wymyślnych, niewygodnych pozycjach, że mnie to zirytowało.
Uprzedziłam pielęgniarkę, że mam ochotę przeklinać, a ta dała mi zielone światło, więc podczas skurczu można było usłyszeć "o kur**, ja pier****". Podobno - jak zrelacjonował mi później Filip prawie powiedziałam do położnej "spier*****"... Ale na "spier" się skończyło :D Męczyła mnie trajkotaniem, a ja podczas bólu potrzebuję ciszy...
Podczas parcia oczywiście mówili mi, że to już końcówka, że dobrze sobie radzę, bym mocno parła itp. Miałam nie złączać nóg - co chciałam w pewnym momencie zrobić - by nie skrzywdzić małej. Gdy położna zauważyła główkę, myślała że sprytnym zabiegiem sprawi, że dostanę super mocy i wypluję maleństwo w sekundę - chciała bym dotknęła włosków Tośki. Ja odmówiłam, ale wzięłam się w garść, by szybko zakończyć cierpienie. Wiedziałam, że jest przed 24, więc wypadało by urodzić. Wyraziłam też zgodę na nacięcie krocza, więc wszyscy z niecierpliwością czekali na skurcz, by przy moim parciu naciąć mi krocze. Ja miałam serce w gardle i strach w oczach, ale udało się trafić na intensywny skurcz i nie poczułam nic.
Filip przecinał pępowinę a po chwili małą miałam już w ramionach :).
Później było łyżeczkowanie (nieprzyjemny "incydent"), bo nie urodziłam całego łożyska oraz szycie. To ostatnio strasznie mi się dłużyło, ale dzięki temu mogliśmy z Filipem cieszyć się szczęśliwym zakończeniem i naszym maleństwem. Było już późno, więc nie mógł przyjść do mnie na salę poporodową, ale był u mnie z samego rana. Mała przespała spokojnie całą noc.
![]() |
| Antonina Freja |
Po porodzie
Teraz staramy się uporządkować swój dzień. Filip bardzo mi pomaga. Gdy ja potrzebuję odpoczynku, to on zajmuje się małą, a gdy on nabiera sił - ja. Mała daje mu wiele szczęścia. Miło patrzeć, jak razem ze sobą śpią.
Staramy się zapisywać kiedy mała zaczyna i kończy "posiłek", dzięki temu tworzy nam się obraz tego, ile czasu mamy między jej jedną drzemką a drugą.
Pieluchy kończą się w zastraszającym tempie i co dzień robię pranie.
Cieszymy się każdą chwilą.
Pozdrawiam,
Agnieszka
środa, 1 kwietnia 2015
poniedziałek, 5 stycznia 2015
Wyprawka - torba do szpitala - rzeczy dla mamy
Przygotowanie wyprawki do szpitala jest niezmiernie ważne. Nie należy zostawiać tego na ostatnią chwilę. Poród może nastąpić w najmniej oczekiwanej chwili, dlatego Wyprawkę powinno się skompletować i spakować na 6 tygodni przed planowanym porodem (3 tygodnie przed to minimum).
partnera:
- dowód osobisty (gdy występuje niezgodność Twojego nazwiska z dowodem musisz poinformować o tym personel)
- akt małżeństwa, w przypadku, gdy wzięłaś ślub, ale w dowodzie widnieje Twoje panieńskie nazwisko,
- karta ciąży z oznaczoną grupą krwi (oryginał badania),
- wyniki ostatnich badań np. WR, HIV, USG, (niektórzy mówią, że liczy się tylko ostatnie, ale nie zaszkodzi mieć wszystkich) i jak napisałam wcześniej - grupa krwi, morfologia, mocz, HBS, GBS,
- karta ciąży z oznaczoną grupą krwi (oryginał badania),
- wyniki ostatnich badań np. WR, HIV, USG, (niektórzy mówią, że liczy się tylko ostatnie, ale nie zaszkodzi mieć wszystkich) i jak napisałam wcześniej - grupa krwi, morfologia, mocz, HBS, GBS,
- numer NIP pracodawcy lub własny (jeżeli prowadzisz działalność gospodarczą),
- skierowanie do szpitala - nie jest konieczne, ale możesz mieć.
Rzeczy dla Ciebie:
- 2 koszule nocne (takie dla matek karmiących piersią - rozpinane z przodu),
- koszula lub t-shirt do porodu (wybierz taką, której nie szkoda Ci będzie później wyrzucić),
- szlafrok (zależne od pory roku i tego, czy lubisz chodzić w szlafroku),
- skierowanie do szpitala - nie jest konieczne, ale możesz mieć.
Rzeczy dla Ciebie:
- 2 koszule nocne (takie dla matek karmiących piersią - rozpinane z przodu),
- koszula lub t-shirt do porodu (wybierz taką, której nie szkoda Ci będzie później wyrzucić),
- szlafrok (zależne od pory roku i tego, czy lubisz chodzić w szlafroku),
- duży ręcznik (najlepiej ciemny, żeby nie było na nim widać plam krwi), 2 x mały ręcznik (do twarzy i włosów),
- woda termalna w aerozolu (do schładzania podczas akcji porodowej)
- skarpetki (na wypadek, gdyby marzły Ci stopy),
- kapcie,
- woda termalna w aerozolu (do schładzania podczas akcji porodowej)
- skarpetki (na wypadek, gdyby marzły Ci stopy),
- kapcie,
- klapki pod prysznic,
- wkłady/podkłady poporodowe, podpaski poporodowe,
- majtki jednorazowe poporodowe z siateczki i bawełniane,
- stanik do karmienia (informację o biustonoszu do karmienia znajdziesz tutaj),
- wkładki laktacyjne,
- nawilżająca pomadka do ust,
- wkłady/podkłady poporodowe, podpaski poporodowe,
- majtki jednorazowe poporodowe z siateczki i bawełniane,
- stanik do karmienia (informację o biustonoszu do karmienia znajdziesz tutaj),
- wkładki laktacyjne,
- nawilżająca pomadka do ust,
- kosmetyki: szampon, bezzapachowy żel do mycia ciała, balsam do ciała (może posłużyć podczas masażu okolic krzyżowych), szczoteczka do zębów, pasta do zębów, krem na pękające brodawki, sprawdzony płyn do higieny intymnej (lub szare mydło), "Tantum rosa" (ok. 5 saszetek) + butelka z "dzióbkiem" (sprzedawane w zestawie),
- szczotka do włosów,
- gumka do włosów (gdy masz długie włosy),
- ręcznik papierowy,
- chusteczki higieniczne,
- woda niegazowana (małe butelki z dzióbkiem),
- coś do jedzenia dla partnera (plus drobne do automatu na kawę) lub innej osoby towarzyszącej (biszkopty, wafle ryżowe, żelki),
- kubek, kubki jednorazowe, sztućce,
- gumka do włosów (gdy masz długie włosy),
- ręcznik papierowy,
- chusteczki higieniczne,
- woda niegazowana (małe butelki z dzióbkiem),
- coś do jedzenia dla partnera (plus drobne do automatu na kawę) lub innej osoby towarzyszącej (biszkopty, wafle ryżowe, żelki),
- kubek, kubki jednorazowe, sztućce,
- zegarek z sekundnikiem (pomoże prawidłowo ocenić długość skurczu) - taki zegarek może mieć Twój partner,
- aparat fotograficzny,
- ładowarka do komórki,
- mała suszarka do włosów,
- odtwarzacz do słuchania muzyki,
- książka, prasa,
- poduszka.
- aparat fotograficzny,
- ładowarka do komórki,
- mała suszarka do włosów,
- odtwarzacz do słuchania muzyki,
- książka, prasa,
- poduszka.
Pamiętaj, że dziecko jest bardzo wrażliwe na zapachy, będzie rozpoznawać Ciebie m.in. na podstawie zapachu, dlatego najlepiej używać kosmetyków bezzapachowych.
Cała wyprawka - zarówno Twoja jak i dziecka - powinna być wyprana w płatkach mydlanych lub w proszku przeznaczonym dla niemowląt.
Twój partner, bądź osoba towarzysząca, powinien zapoznać się z zawartością spakowanej torby. Jest to konieczne w przypadku zdenerwowania, gdy nie będzie czasu na zastanawianie się, gdzie znajduje się dana rzecz. Warto też podzielić rzeczy na warstwy, tak by najpotrzebniejsze rzeczy - potrzebne przy a później po porodzie - były na wierzchu.
Mam nadzieję, że powyższa lista okaże się dla Ciebie przydatna :)
Więcej o wyprawce:
- ubrania dla dziecka do szpitala,
- pozostałe rzeczy dla niemowlaka.
Rzeczy powoli kompletowane przez nas: tutaj.
Twój partner, bądź osoba towarzysząca, powinien zapoznać się z zawartością spakowanej torby. Jest to konieczne w przypadku zdenerwowania, gdy nie będzie czasu na zastanawianie się, gdzie znajduje się dana rzecz. Warto też podzielić rzeczy na warstwy, tak by najpotrzebniejsze rzeczy - potrzebne przy a później po porodzie - były na wierzchu.
Mam nadzieję, że powyższa lista okaże się dla Ciebie przydatna :)
Więcej o wyprawce:
- ubrania dla dziecka do szpitala,
- pozostałe rzeczy dla niemowlaka.
Rzeczy powoli kompletowane przez nas: tutaj.
piątek, 28 listopada 2014
Nowe czy używane?
Zauważyłam, że wiele mam robi już obszerne zakupy dla swoich nienarodzonych maleństw. My jeszcze się wstrzymujemy. Zdajemy sobie sprawę z tego, że dzieci bardzo szybko rosną, więc kupowanie wielu ubranek dla noworodka mija się z celem. Zamierzamy kupić naszemu maleństwu kilka "wyjściowych kreacji", a resztę rzeczy odkupimy od mam, których dzieci już wyrosły z dotychczasowych ubrań.
Oczywiście nie jest tak, że nie wchodzę na strony internetowe sklepów z ciuszkami dla dzieci. Robię to. Poznaję rynek, weryfikuję ceny, zestawiając je z propozycjami cen ubranek używanych. Muszę przecież wiedzieć, co w trawie piszczy ;)
Wózek, który jest niemałym wydatkiem, również nabędziemy od zaprawionej w bojach mamy (chyba, że trafi się niezmiernie atrakcyjna oferta, która nas odwiedzie od tej decyzji).
Kosmetyki oczywiście zakupimy nowe :D!
Jakie strony najczęściej lustruję?
Gumtree - dział regionalny. Ułatwi to ewentualny odbiór wybranych rzeczy. Przy okazji będę mogła zweryfikować ich rzeczywisty stan.
OLX (dawna Tablica) - tu jak w przypadku Gumtree skupiam się na miejscu, w którym mieszkamy. Oszczędzę na kwocie przesyłki i dzięki odbiorowi osobistemu mogę mieć pewność, że to za co płacę jest takie, jak podano w opisie ogłoszenia.
Ceneo - strona ta daje mi możliwość znalezienia stosunkowo najtańszej oferty. Nie znajdę tam oczywiście ofert ze wszystkich sklepów, ale jest to pomocne narzędzie.
Smyk - weryfikuję promocje, które pojawiają się na tej stronie.
Od niedawna...
Brzuchatki - tutaj można tanio ubrać swój brzuszek ;).
Oh Baby - ręcznie robione ubrania i akcesoria dla dzieci.
Endo - ozdabia swoje produkty napisami w języku polskim. Ubranka Endo są szyte z bawełny i lnu oraz ozdabiane ekologicznymi nadrukami z farb wodnych.
5.10.15. - dobra jakość w rozsądnej cenie. Obecnie trwa wyprzedaż odzieży zimowej (do -50%). Do dnia 30.11.2014 darmowa dostawa do paczkomatów.
BIO mania - firma rodzinna założona przez wegetarian, wkręconych w zdrowy styl życia i ochronę otaczającej nas przyrody. Oferują wszelkiego rodzaju produkty ekologiczne, organiczne, naturalne – czyli te, które naprawdę dbają o naszą skórę i przy tym nie szkodzą.
Gugu Land - można znaleźć tutaj niezbędne akcesoria dla mam i dzieciaczków. Może i asortyment nie jest ogromny, ale można znaleźć produkty w bardzo atrakcyjnych cenach.
Pollena (Ostrzeszów) - każdy chyba zna produkty tej marki :) (Biały Jeleń? Dzidziuś?). Od 28-29.11.2014 przy zakupie produktów powyżej 70 zł sklep oferuje darmową dostawę!
Skarby dla dziecka - sklep proponuje wybrane, bezpieczne artykuły, często rodzinnych firm, produkujących z pasją i myślą o tym, co byłoby dobre dla ich własnych dzieci (m.in. Skarb Matki).
Nanaf - Nanaf Organic jest polską marką produkującą ubranka dla niemowląt i małych dzieci z bawełny ekologicznej. Każda kolekcja wykonana jest z niezwykle miękkiej i wolnej od chemikaliów ekobawełny, która minimalizuje ryzyko wystąpienia alergii, jest bezpieczna i wyjątkowo wytrzymała. Ekologiczne ubranka są proste, klasyczne, mają piękne naturalne kolory i przyczyniają się do bezpiecznego i zdrowego rozwoju maluchów. Ich produkty trafiają w mój gust. A czy Ty się oprzesz? Marka ma własny sklep, ale jest dostępna również i w innych sklepach internetowych (często w lepszych cenach), jak np. esklep dla dzieci, Smyk. Na stronie Nanaf Organic można znaleźć szczegółowy wykaz sklepów posiadających w swoim asortymencie ową markę.
Ich produkty trafiają w mój gust. A czy Ty się oprzesz?
Powyższe listy z biegiem czasu na pewno będą się zmieniały.
Pozdrawiam,
Agnieszka
Oczywiście nie jest tak, że nie wchodzę na strony internetowe sklepów z ciuszkami dla dzieci. Robię to. Poznaję rynek, weryfikuję ceny, zestawiając je z propozycjami cen ubranek używanych. Muszę przecież wiedzieć, co w trawie piszczy ;)
Wózek, który jest niemałym wydatkiem, również nabędziemy od zaprawionej w bojach mamy (chyba, że trafi się niezmiernie atrakcyjna oferta, która nas odwiedzie od tej decyzji).
Kosmetyki oczywiście zakupimy nowe :D!
Jakie strony najczęściej lustruję?
Gumtree - dział regionalny. Ułatwi to ewentualny odbiór wybranych rzeczy. Przy okazji będę mogła zweryfikować ich rzeczywisty stan.
OLX (dawna Tablica) - tu jak w przypadku Gumtree skupiam się na miejscu, w którym mieszkamy. Oszczędzę na kwocie przesyłki i dzięki odbiorowi osobistemu mogę mieć pewność, że to za co płacę jest takie, jak podano w opisie ogłoszenia.
Ceneo - strona ta daje mi możliwość znalezienia stosunkowo najtańszej oferty. Nie znajdę tam oczywiście ofert ze wszystkich sklepów, ale jest to pomocne narzędzie.
Smyk - weryfikuję promocje, które pojawiają się na tej stronie.
Od niedawna...
Brzuchatki - tutaj można tanio ubrać swój brzuszek ;).
Oh Baby - ręcznie robione ubrania i akcesoria dla dzieci.
Endo - ozdabia swoje produkty napisami w języku polskim. Ubranka Endo są szyte z bawełny i lnu oraz ozdabiane ekologicznymi nadrukami z farb wodnych.
5.10.15. - dobra jakość w rozsądnej cenie. Obecnie trwa wyprzedaż odzieży zimowej (do -50%). Do dnia 30.11.2014 darmowa dostawa do paczkomatów.
BIO mania - firma rodzinna założona przez wegetarian, wkręconych w zdrowy styl życia i ochronę otaczającej nas przyrody. Oferują wszelkiego rodzaju produkty ekologiczne, organiczne, naturalne – czyli te, które naprawdę dbają o naszą skórę i przy tym nie szkodzą.
Gugu Land - można znaleźć tutaj niezbędne akcesoria dla mam i dzieciaczków. Może i asortyment nie jest ogromny, ale można znaleźć produkty w bardzo atrakcyjnych cenach.
Pollena (Ostrzeszów) - każdy chyba zna produkty tej marki :) (Biały Jeleń? Dzidziuś?). Od 28-29.11.2014 przy zakupie produktów powyżej 70 zł sklep oferuje darmową dostawę!
Skarby dla dziecka - sklep proponuje wybrane, bezpieczne artykuły, często rodzinnych firm, produkujących z pasją i myślą o tym, co byłoby dobre dla ich własnych dzieci (m.in. Skarb Matki).
Nanaf - Nanaf Organic jest polską marką produkującą ubranka dla niemowląt i małych dzieci z bawełny ekologicznej. Każda kolekcja wykonana jest z niezwykle miękkiej i wolnej od chemikaliów ekobawełny, która minimalizuje ryzyko wystąpienia alergii, jest bezpieczna i wyjątkowo wytrzymała. Ekologiczne ubranka są proste, klasyczne, mają piękne naturalne kolory i przyczyniają się do bezpiecznego i zdrowego rozwoju maluchów. Ich produkty trafiają w mój gust. A czy Ty się oprzesz? Marka ma własny sklep, ale jest dostępna również i w innych sklepach internetowych (często w lepszych cenach), jak np. esklep dla dzieci, Smyk. Na stronie Nanaf Organic można znaleźć szczegółowy wykaz sklepów posiadających w swoim asortymencie ową markę.
Ich produkty trafiają w mój gust. A czy Ty się oprzesz?
Powyższe listy z biegiem czasu na pewno będą się zmieniały.
Pozdrawiam,
Agnieszka
Subskrybuj:
Posty (Atom)






