Jestem matką karmiącą piersią. Jeszcze zanim Tośka przyszła na świat, dołączyłam na Facebooku do grupy matek karmiących piersią, tzw. cycujących. Są to często osoby, które swój sposób bycia chciałyby narzucić innym i zapominają o tym, że każdy ma prawo do własnych poglądów.
Czasem mam ochotę wyjąć pierś i nakarmić młodą, ale myślę o tym, żeby nie naruszyć tym samym czyjeś strefy komfortu, bo wiem że to może krępować szczególnie ludzi bezdzietnych. Bierze się wtedy otulacz czy też chustę i zarzuca na ramię. To nic problematycznego a o ile przychylniej inni na to spojrzą.
Są osoby, przy których mogę karmić bez zahamowań i osoby, które czują się nieswojo widząc kobiecego sutka. I nie chodzi tu o to czy ktoś ma ładne piersi czy nie ;) Szanuję to, bo chcę by inni szanowali mnie.
Przedstawiając swój punkt widzenia część mnie poparło, a część wyśmiało. Przyjmuję to na cycującą klatę i robię swoje ;)
Pozdrawiam,
Agnieszka
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą karmienie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą karmienie. Pokaż wszystkie posty
sobota, 27 czerwca 2015
środa, 29 kwietnia 2015
Pediatra
Dziś byliśmy z Tosią na jej pierwszej wizycie u pediatry. Na wizycie Filip zmieniał jej pieluchę dwa razy, karmił młodą butlą (oczywiście moim mlekiem), bo stwierdziła że ma ochotę coś zjeść ;) Ogólnie była dzielna. Obecnie waży 3660g, czyli bardzo ładnie przybiera na wadze :) i to wyłącznie na moim mleku (podawanym piersią albo butlą Medela Calma) - jego mi nie brakuje na szczęście.
Co mnie ponownie zdziwiło? To, że kolejna osoba stwierdziła, że poród naturalny to teraz rzadkość... Jak leżałam w szpitalu, okazało się, że cesarki robione są taśmowo po 8 dziennie (stąd też anestezjolog był tak bardzo zajęty)!
W połowie maja czeka nas kontrolne USG główki oraz brzuszka, a kilka dni później - bioderek. Musimy wybrać się też do apteki po woreczek na badanie moczu, bo na dniach powinniśmy je wykonać - wg zaleceń z wypisu ze szpitala. Mam nadzieję, że wszystko to wyjdzie pozytywnie. Na inne wiadomości się nie szykujemy ;)
Zniknęły mi z ciała "piegi poporodowe". Zostało jedynie pęknięte naczynko w oku - za jakiś czas się wchłonie. Worki pod oczyma też zniknęły, co nie znaczy że się wysypiamy. Teraz Tośka króluje naszym czasem. Filip jest bardzo pomocny. Radzi sobie genialnie (zresztą już w szpitalu nie miał z tym problemu). Dzięki niemu mogę sobie odpocząć, gdy najbardziej tego potrzebuję. Jest oczarowany naszą córeczką. Zresztą nie tylko on :). Mała robi furorę wśród naszych bliskich - nasza gwiazdeczka.
Pozdrawiam,
Agnieszka
Co mnie ponownie zdziwiło? To, że kolejna osoba stwierdziła, że poród naturalny to teraz rzadkość... Jak leżałam w szpitalu, okazało się, że cesarki robione są taśmowo po 8 dziennie (stąd też anestezjolog był tak bardzo zajęty)!
W połowie maja czeka nas kontrolne USG główki oraz brzuszka, a kilka dni później - bioderek. Musimy wybrać się też do apteki po woreczek na badanie moczu, bo na dniach powinniśmy je wykonać - wg zaleceń z wypisu ze szpitala. Mam nadzieję, że wszystko to wyjdzie pozytywnie. Na inne wiadomości się nie szykujemy ;)
Zniknęły mi z ciała "piegi poporodowe". Zostało jedynie pęknięte naczynko w oku - za jakiś czas się wchłonie. Worki pod oczyma też zniknęły, co nie znaczy że się wysypiamy. Teraz Tośka króluje naszym czasem. Filip jest bardzo pomocny. Radzi sobie genialnie (zresztą już w szpitalu nie miał z tym problemu). Dzięki niemu mogę sobie odpocząć, gdy najbardziej tego potrzebuję. Jest oczarowany naszą córeczką. Zresztą nie tylko on :). Mała robi furorę wśród naszych bliskich - nasza gwiazdeczka.
Pozdrawiam,
Agnieszka
Subskrybuj:
Posty (Atom)
