poniedziałek, 20 lipca 2015

30. dniowe wyzwanie

Każdy rodzic przeżywa chwile pełne emocji - od radości po ból i cierpienie (np. ból pleców spowodowany usypianiem maleństwa). Często dopada nas zmęczenie i z trudem wynajdujemy powody do szczęścia (no chyba że jest się mną i pracuje się nad sobą nieustannie ;)). A przecież one są! Turlają się po dywanie, skaczą po firankach, szybują po niebie, fruwają w eterze! Po przeczytaniu wpisu na blogu Design Your Life o dostrzeganiu małych rzeczy, postanowiłam podjąć się tego wyzwania zaczynając od razu - bez zbędnego ociągania się :).

zadowolona, rozczochrana, zapieluchowana mama :D

Na czym polega wyzwanie?
Przez 30 dni wieczorem notujesz w zeszycie, notatniku, telefonie, tablecie (to bez znaczenia) rzecz/czynność itp. która wprawiła Cię w zachwyt, poprawiła Ci humor, po której poczułaś/łeś się lepiej, dodała Ci siły, poruszyła itp. Może to być wyjście ze znajomym, uśmiech, piosenka, zakupy - cokolwiek co pozytywnie na Ciebie wpłynęło. Małe szczęścia, które w świecie pełnym chaosu i pośpiechu przemijają prawie niezauważalne.

Dlaczego podejmuję się tego wyzwania?
To ważne, by pozytywnie się programować. Dzięki temu nasze życie staje się przyjemniejsze (jeśli do tej pory było różnie...), ciekawsze i weselsze. Uczymy się szukać pozytywów, cieszyć się chwilą i małymi szczęściami, doceniać to co posiadamy, bądź przypominać sobie, że jest się prawdziwym szczęśliwcem wszak do szczęścia tak niewiele potrzeba! Nie próbuj szukać wymówek. To nie jest zadanie, które wymaga od Ciebie rzeczy niemożliwych. Podejmij to wyzwanie ze mną!

Do biegu, gotowi, start!
Od wczoraj notuję wszystko to, czym na codzień się zachwycam. Jest sporo tych rzeczy, ale postanowiłam zapisywać te, które najbardziej mnie w danym dniu urzekną. Postaram się ich nie powielać (a przynajmniej nie zbyt często ;)). Na razie nie zdradzę pierwszego mojego "wyzwaniowego szczęścia". Wszystko w swoim czasie ;). 


Powodzenia!
Agnieszka

poniedziałek, 13 lipca 2015

Cała naprzód!

Odbiór mieszkania zbliża się wielkimi krokami! Za chwilę rozpoczniemy akcję pt. "nasz własny kąt" ;)! Długo na to czekaliśmy. To będzie dla nas "gorący" okres, ale nie mogę się już tego doczekać. Pal licho zmęczenie, chcę już być na swoim. Mogę spać na materacu, siedzieć na podłodze... Ale ważne że u siebie ;). Ta goła podłoga będzie piękniejsza niż gdziekolwiek, bo wszak ona będzie nasza :D!

Teraz wszystko stanie na głowie...

Im dłużej myślimy nad tym, jak chcielibyśmy urządzić nasze 4 kąty, tym częściej zmieniamy decyzje. Urządzanie swojego lokum do najłatwiejszych nie należy. Mamy głowy pełne inspiracji. Bardzo podoba mi się łączenie starego z nowym, ale żeby to wyglądało fajnie, należy robić to z głową. Lubię minimalizm, styl skandynawski... A Wy jaki preferujecie?

Od jakiegoś czasu mamy stały dostęp do Internetu, dzięki czemu ostatnio, dzięki sugestii Kasi O., obejrzeliśmy z Filipem "Rodzinne rewolucje" (oryginalny tytuł: "Blended" 2004) z Adamem Sandlerem i Drew Barrymore. Jeśli macie ochotę na "niedzielny" relaks, to gorąco polecam :) Film jest zabawny i ogląda się go z zainteresowaniem. Nie można w nim przewidzieć rozwoju akcji.


Pozdrawiam,
Agnieszka

sobota, 4 lipca 2015

Na pudłach

Hey :)

Dzisiaj udało mi się odwiedzić Wasze blogi. Wiele się u Was dzieje.

Jeśli chodzi o Internet, to może w poniedziałek uda się zajść do lokalnej kablówki i ugadać sprawę przyłączenia Internetu w naszym tymczasowym lokum. Na tym mieszkaniu czuję się zdecydowanie lepiej niż na ostatnim (mimo braku połączenia z Internetem ;)). Mamy tutaj więcej zieleni pod nosem. Powietrze wydaje się być przyjemniejsze, a wieczory są spokojniejsze. Mimo to czekam na informację od naszego dewelopera, kiedy będziemy mogli rozpocząć prace na naszych 4 kątach.

Ostatnio miałam też okazję "pobawić" się w domowego fryzjera (ach ta samowystarczalność) i wyżyć się na głowie Filipa. Mąż wyszedł z domowego salonu fryzjerskiego w skowronkach :D Jak się ma w domu taką złotą rączkę jak ja ;) :D to pozostaje się tylko cieszyć.

Tosia zaczęła nam przesypiać osiem a nawet dziewięć godzin :) Moglibyśmy wypocząć, gdybyśmy chodzili spać równo z naszą gwiazdą. My jednak lubimy wieczory... Spędzamy je relaksując się w wannie, albo oglądając filmy. Filip zadbał o bogatą, domową filmotekę. Polecacie jakieś ciekawe filmy?


Pozdrawiam, Agnieszka

środa, 1 lipca 2015

W dobie cyfryzacji

Kochane, w związku z przeprowadzką nie mam dostępu do Internetu. Czytam Wasze komentarze i blogi w miarę możliwości. Ale nie zawsze będę mogła komentować...

Pozdrawia odcięta od świata na 3 miesiące
Agnieszka